Poniedziałkowe loverove z podsumowaniem kolarskiego weekendu:

1. Skróciki z przełajów

Po pierwsze mistrzem świata elity w cyclocrossie został Wout Van Aert. Obronił tytuł sprzed roku. Ostatnio mistrzostwo dwa razy z rzędu zdobywał Zdenek Stybar w latach 2010-11, Erwin Vervecken (2006-07), Bart Wellens (2003-04) i Mario deClerq (1998-99). To tak we w miarę nowożytnych czasach, bo wcześniej seryjne zwycięstwa były na porządku dziennym (rekordzistą jest Eric De Vlaeminck, który zrobił to aż sześć razy).

Pewnie gdyby nie defekt Mathieu Van der Poela, byłoby mu trudniej, ale cóż, zwycięzcy są na mecie.

Tak czy inaczej, TVP Sport zablokowała transmisję na kanale UCI, pokazywała zawody przy pomocy swojego streamingu, ale nie udostępniła sygnału „w telewizji”, jedynie w internecie. Słabo. Póki co dostępne są skróty z wyścigu kobiet, gdzie triumfowała Sanne Cant:

orliczek, najszybsza była Annemarie Worst

i juniorów (Tom Pidcock a całe podium zajęli Brytyjczycy. A w ramach tego, że się na nich wzorujemy, w elicie mężczyzn Marek Konwa był 25., Marceli Bogusławski w U23 był 26., w juniorach Wojciech Cieniuch 23 a Radosław Rocławski 37., w u23 kobiet Agnieszka Szpocińska i Patrycja Świerczyńska były 32 i 35 a w elicie kobiet Magdalena Sadłecka była 25.)

Cały wyścig U23 mężczyzn wygrany przez Jorisa Nieuwenhuisa znajdziecie poniżej

2. Mototrzęsienia ziemi nie było

Długo wyczekiwany wywiad z Istvanem Varjasem, twórcą i samozwańczym ekspertem motodopingu zakończył się bez spodziewanych rewelacji. Węgierski konstruktor potwierdził, że sprzedał swój system jednej z grup zawodowych za dwa miliony dolarów. Dodatkowo zasugerowano, że w peletonie Tour de France 2015 kilkunastu zawodników stosowało wspomagane elektrycznie czy też elektromagnetycznie rowery. Varjas oraz Greg LeMond wskazują na zmodyfikowane koła jako najbardziej zaawansowany system istniejący w peletonie a głównym podejrzanym jest team Sky, którego sprzęt do jazdy na czas jest nawet 800g cięższy niż konkurencji.  I póki co to by było na tyle.

3. Niebezpiecznie nawet za linią mety!

Daniel McLay (Fortuneo Vital Concept) odniósł cenne zwycięstwo dla swojej, bądź co bądź drugoligowej drużyny, wygrywając Challenge Mallorca: Trofeo Palma. Był szybszy od takich tuzów jak Matteo Pelucchi, Nacer Bouhanni czy André Greipel (siódme miejsce zajął Łukasz Wiśniowski z Teamu Sky).

Niestety tuż za linią mety zderzył się z fotografem, czego efektem jest solidna rana na brodzie.

Wniosek? Same wąsy to za mało!

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments