Jeszcze kilka lat temu, gdy wybierałem się na przejażdżkę w czasie świąteczno-noworocznym na podmiejskich drogach byłem, nie licząc niezniszczalnej ekipy mastersów, sam. Teraz, czy to w lesie, na szosie, czy bieżni, wszyscy uprawiają jakiś sport.

Przymrozki i brak opadów sprawiły, że dawno w grudniu nie jeździłem tyle na rowerze górskim. To sama przyjemność pośmigać po suchych, twardych ścieżkach niczym w środku lata.

Bez względu na to, czy była to Wigilia, Boże Narodzenie czy Sylwester, krakowski Las Wolski był pełny. Pełne były też Błonia, a patrząc na Stravę równie tłoczno było na lokalnych szosach.

Jeśli spojrzycie na swój facebookowy “timeline”, zobaczycie, że kolejne osoby wrzucające swoje infografiki z Veloviewer przejechały ponad 10000km w sezonie. Rzecz nie do pomyślenia kilka lat temu.

Suplementacja, trener, wspólna grupa treningowa, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt startów w sezonie… wszyscy jesteśmy sportowcami wyczynowymi.

Jasne, to wciąż amatorstwo, ale amatorstwo mocno zaangażowane. Ze sporymi wydatkami, ze doniosłą liczbą spędzonych na rowerze, bieżni, w lesie, na siłowni godzin. Ze zgrupowaniami, dietą i wyraźnym piętnem odciśniętym na życiu codziennym.

Nawet, jeśli ekstrapoluję na podstawie własnych doświadczeń, trend tak czy inaczej może zauważyć każdy z nas. Limit miejsc na kolejne, sportowe imprezy masowe jest regularnie sprzedawany w ciągu kilkunastu minut. Wybierając się na trening przy dowolnej pogodzie, o każdej porze dnia i nocy, można spotkać sobie podobnych entuzjastów.

Oczywiście, duża część społeczeństwa wciąż się nie rusza, ale ta, dla której ważniejsze są nowe buty do biegania, wyjazd na zgrupowanie czy budżet na kilka maratonów rowerowych od nowego telewizora jest wyraźnie dostrzegalna.

To najfajniesza zmiana “społeczno-polityczna”, jaka zaszła w ostatnich latach. Pokazuje, że trochę się wzbogaciliśmy, przynajmniej część z nas. Na tyle, że w hierarchii potrzeb dbałość o zdrowie, potrzeba aktywności fizycznej i rywalizacji sportowej awansowała przed łatwiejsze formy rozrywki.

Co z tego wyjdzie, czy zostanie skonsumowane zarówno przez biznes, ministerstwo edukacji i służbę zdrowia, to już zupełnie inna kwestia. Ale tak czy inaczej, miło jest zobaczyć, że sport jako pomysł na spędzenie wolnego czasu nie jest już dziwactwem i fanaberią :)

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments