Jeśli kolarstwo dostało w tym roku dar od losu, to tym darem był znakomity sezon w wykonaniu Petera Sagana. W ciągu kilkunastu miesięcy urósł on od dobrze zapowiadającej się, kontrowersyjnej gwiazdy do prawdziwego mistrza.

Najpierw portfolio. W sezonie 2016 Peter Sagan obronił tytuł mistrza świata w szosowym wyścigu ze startu wspólnego, wygrał klasyki: Ronde van Vlaanderen, Gandawa Wevelgem i Grand Prix Cycliste de Québec, został mistrzem Europy. Zwyciężył na trzech etapach Tour de France, był liderem tego wyścigu oraz zwyciężył, po raz piąty z rzędu, w klasyfikacji punktowej.

Do tego był najszybszy na odcinkach Tour de Suisse, Eneco Tour i Tour of California. A do tego stał na podium wielu innych wyścigów, zakończył sezon na prowadzeniu większości rankingów oraz dostał nagrodę “Velo d’Or”.

Tyle tylko, że Sagan to coś więcej niż tylko wyniki i zwycięstwa. Sagan to charyzma, charakter, wola walki, dowcip i coraz większa klasa.

W realiach kryzysu wszelkich autorytetów, w sytuacji, gdy zawodowy peleton cierpi z powodu braku wyrazistych bohaterów, pojawia się on.

Słowacki kolarz jest najciekawszą postacią od czasów Mario Cipolliniego. Udziela niebanalnych wywiadów, bierze udział w niestandardowych kampaniach reklamowych, zaskakuje strojem, fryzurą czy wypowiedziami udzielonymi tuż za linią mety.

Do tego jego wybory sportowe powodują, że chce mu się kibicować. Sagan wymyka się schematom. Jest więcej niż klasycznym sprinterem, którym był Cipollini, choć chętnie włącza się do walki podczas finiszu z dużej grupy.

Choć specjalizuje się w brukowanych klasykach, gdy kończy się sezon wyścigów we Flandrii czy północnej Francji, zaczyna walczyć o wygraną w klasyfikacji generalnej Tour of California, zabierać się do ucieczek podczas Tour de France, pomagać swoim kolegom w walce o żółtą koszulkę (Contador), prowadzenie w klasyfikacji górskiej (Majka) czy wejście do pierwszej dziesiątki (Kreuziger), równocześnie miażdżąc swoich rywali w klasyfikacji punktowej.

W międzyczasie podejmuje wyzwanie startu na Igrzyskach Olimpijskich w kolarstwie górskim a na koniec sezonu, w wyścigu o mistrzostwo świata, gdzie o zwycięstwie ma decydować siła drużyn, wygrywa mając do pomocy jedynie dwóch kolegów z reprezentacji.

Jest go wszędzie pełno, stał się idolem fanów i ulubieńcem mediów. Gdy kolarski światek szuka ukrytych silniczków czy śledzi podejrzane przesyłki teamu Sky, spojrzenie w stronę słowackiego mistrza sprawia, że znów chcemy oglądać wyścigi. I za to, Peter, najbardziej Ci dziękujemy!

Zdjęcie okładkowe: Flowizm …, flickr CC BY 2.0

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments