Kolarz też człowiek. Spraw mu lub jej przyjemność i przygotuj idealny prezent, który da odrobinę radości. Zobacz, co Mikołaj, Aniołek czy inne Dzieciątko powinno przynieść zapalonemu rowerzyście w tym świątecznym czasie.

najlepsze-prezenty

T-shirt bez napisów

Twój kolarz/kolarka na co dzień żyje w świecie logotypów. Wychodzi na trening, jest “obrandowany” a to własnymi sponsorami a to swojej ulubionej grupy zawodowej. Jedzie na wyścig a tam w ramach gratisu dostaje “pamiątkową koszulkę”. Ma ich już całą szafę, po kilku użyciach są tak sprane, że kończą jako szmaty do łańcucha. Rowerowe slogany towarzyszą mu/jej na każdym kroku. Zamiast dokładać następny kamyczek do tej, wątpliwej wartości, kolekcji, pokuś się o coś dyskretnego, wysokiej jakości, miłego w dotyku. Z ekologicznej bawełny, najlepiej uszyte u nas w kraju albo gdzieś nieopodal.

Jeśli już musisz, rowerowa alternatywa jest oczywista: koszulka z rowerem, logo ulubionej firmy czy też napisem “JESTEM KOLARZEM”. Uszyta przez małe dzieci w Bangladeszu.

Współczesna literatura doceniona przez krytykę

Jeśli ktoś cały rok się spieszy między pracą, szkołą, treningiem a zawodami, czyta głównie rowerowe portale, przegląda kolarskie zdjęcia a jeszcze niedawno dzień zaczynał od zestawu newsów w loverove, dobrym pomysłem będzie chwila oddechu. Z książką. O ludziach. W sensie, nie o kolarzach. Nie o sportowcach. Taką, w której można się zanurzyć na więcej niż kilka chwil. Wywiad z Andrzejem Stasiukiem? Zadie Smith lub Hanya Yanagihara? Zobacz, co jest wysoko na listach sprzedaży, ale nie jest poradnikiem, teen fantasy lub popem o wampirach. Kolarz też człowiek, często dość inteligentny. Doceń to!

Koniecznie chcesz kupić coś rowerowego? Wybierz bezpiecznie: biografię Czesława Langa, Eddy’ego Merckxa lub Mai Włoszczowskiej albo coś w tym stylu. Po jednym przeczytaniu wyleci z Kindle’a

Wizyta u golibrody. Albo inna przyjemność dla ciała

Smar za paznokciami, siniaki, podrapane ręce? Cóż, może chociaż w “czasie świątecznym” warto na moment od tego odejść. Chwila przyjemności należy się każdemu. Także kolarzowi. Jeśli to mężczyzna, zajmij mu kolejkę w jednym z tych modnych salonów, gdzie brodaci i wytatuowani “barberzy” zabraniają wstępu “lepszym połowom” swoich klientów. Już tydzień później będzie mógł przystrzyc swój zarost. Jeśli to kobieta, zapytaj jej koleżanek. I tak nie masz pojęcia o tych wszystkich, drogich i wyrafinowanych zabiegach, którym poddają się chadzające w garsonkach pracownice korporacji finansowych.

A photo posted by @buttercuttermofo on

Nadal chcesz w to brnąć? Zafunduj swojemu kolarzowi/kolarce badania wydolnościowe, bikefitting lub masaż.

Gustowna filiżanka do kawy

Mamy ten sam casus, co w przypadku ciuchów. Kolarze uwielbiają kawę, więc szansa sukcesu jest spora. Każdy chce być “euro pro” i pić espresso z ładnej filiżanki. Dobra porcelana uznanej marki albo coś z rękodzieła sprawi sporo przyjemności. Do tego paczka wysokiej jakości ziaren z lokalnej palarni a jeśli masz większy budżet, aeropress, chemex lub włoska kawiarka. Prezent niemal idealny!

Serio? No dobra, zawsze możesz kupić chiński kubas “I <3 my bike”. I do tego słoik kawy rozpuszczalnej.

Dobre jedzenie

Takie, na które sam/a się nie zdecyduje. Ładnie podane, może być zdrowe, może być niezdrowe, co tam uważasz za stosowne. Pamiętaj tylko, żeby to nie był ani makaron ani owsianka. Bo ile można. Słowo na dziś: „comfort food”.

Wiaderko z białkiem, słoik witamin albo pudełko żeli energetycznych pod choinką nie będzie prezentować się zbyt dobrze, ale cóż. Tak też się da.

Sylwester w kinie/teatrze

Po pierwsze po takiej imprezie kolarz następnego dnia może iść na noworoczny trening. Nie zapije a sam “event” skończy się koło pierwszej, maksymalnie drugiej w nocy. Po drugie, dostanie szansę spędzić wieczór w sposób, na który w ciągu sezonu nie ma czasu. Po trzecie wreszcie, będzie to miła odmiana od relacji z wyścigów, filmików Global Cycling Network i testów rowerów. Do tego na taką okazję warto się ubrać w coś innego niż tenisówki i dres. Same zalety!

A jeśli wiesz, że kolarz/kolarka nie wysiedzi w miejscu tych kilku godzin, nie ma sponsora i chcesz mu/jej nieco ulżyć, zamiast biletu na “trochę kultury” możesz się szarpnąć na wpisowe na maraton czy etapówkę.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments