Gwiazda biegów narciarskich, Therese Johaug została przyłapana na stosowaniu testosteronu. Tłumaczy się, że pozytywny wynik testu jest skutkiem użycia przez nią kremu na oparzenia słoneczne. To jedna z ciekawszych wymówek, choć bywały już bardziej wyrafinowane.

Za przepisanie zawodniczce maści o nazwie Trofodermin zawierającej Clostebol odpowiedzialność bierze jej lekarz. Zobaczymy, jak sprawa potoczy się dalej, możliwe, że zostanie potraktowana jako “brak TUE” a nie intencjonalne koksowanie się testosteronem.

Tak czy inaczej, “zatrucie” organizmu sportowca maścią na oparzenia słoneczne zawierającą testosteron jest dość ciekawą wymówką. Zobaczcie, jak inni tłumaczyli się w sytuacji pozytywnego wyniku testu antydopingowego.

1. Cukierek z Peru

Gilberto Simoni “wpadł” na zażywaniu kokainy. Przynajmniej tak wynikało z badania przeprowadzonego przed Giro d’Italia 2002. Simoni tłumaczył się tym, że kokaina trafiła do jego organizmu w związku ze spożyciem cukierków, które dostał od swojej ciotki z Peru. Co ciekawe, jako jedno z nielicznych, to tłumaczenie okazało się prawdą a przynajmniej za prawdę uznał je Włoski Związek Kolarski uniewinniając kolarza.

2. Mam bardzo chorego psa

Frank Vandenbroucke, “złote dziecko” a równocześnie “enfant terrible” belgijskiego kolarstwa. Błyskotliwy na rowerze, niezrównoważony w życiu osobistym, do tego, tak jak wielu jego rówieśników, wychowany w kulturze dopingu. Zanim ten belgijski kolarz zmarł z powodu zatoru płuc w Senegalu po nocy spędzonej z kochanką był zamieszany w aferę dopingową. Obecność u niego w domu medykamentów (EPO, hormon wzrostu i reszty standardowego wyposażenia sportowców przełomu XX i XXIw) tłumaczył faktem, że musi leczyć chorego psa i są to środki, które przekazał mu weterynarz. Nie było to całkiem nieprawdą, ponieważ weterynarze często są zamieszani w dostarczanie sportowcom środków dopingujących.

3. Moja ukochana teściowa tak bardzo cierpi

Za Raimondasem Rumsasem, trzecim kolarzem Tour de France 2002, którego świetna jazda była dla wielu, postronnych obserwatorów sporym zaskoczeniem, po szosach Francji podążała wierna małżonka, Edita. Gdy w jej samochodzie znaleziono cały, dopingowy arsenał, tłumaczyła się, że to wszystko są leki dla jej matki, czyli teściowej Raimondasa. Rumsas na EPO wpadł dopiero rok później, za co otrzymał karę rocznego zawieszenia. W 2006 państwo Rumsas zostali skazani przez francuski sąd na 4 miesiące więzienia (w zawieszeniu) za nielegalny import leków. Recepty dla “chorej teściowej” wypisał polski lekarz, dr Krzysztof Ficek.

4. Zapiekanka z wkładką

To dość stara sprawa, bo z lat ‘80 XXw. Adri van der Poel, Zwycięzca m.in. Liege-Bastogne-Liege, Ronde van Vlaanderen i przełajowego mistrzostwa świata w 1983r “wpadł” na strychninie (która poza tym, że jest trutką na szczury była używana jako stymulant). Zawodnik tłumaczył się, że podczas niedzielnego obiadu u teściów zjadł zapiekankę z gołębi, którym ten środek był podawany.

5. Impreza życia

Brytyjski talent, Jonathan Tiernan-Locke został zawieszony na dwa lata na skutek wykrycia nieprawidłowości w jego paszporcie biologicznym. Kolarz tłumaczył się, że zaburzenia powstały przez poważne odwodnienie. Powodem miała być impreza na której świętował… podpisanie kontraktu z Teamem Sky. Nazywając rzecz po imieniu, Locke twierdzi, że zapił a to stało się przyczyną jego wszystkich, kolejnych kłopotów.

6. O mój boże… jestem chimerą

Tyler Hamilton, skądinąd sympatyczna i ciekawa postać zapisał się w historii sportu jako pierwszy, u którego wykryto niedozwolone przetaczanie krwi. Co prawda ta praktyka ma wieloletnią tradycję, to jednak dość późno zaczęto za nią karać, dopiero po opracowaniu stosownych testów.
Kolarz wybrał karkołomny sposób, by wytłumaczyć, dlaczego w jego organizmie płynęło kilka rodzajów krwi. Twierdził, że za czasów jego życia płodowego miał brata bliźniaka i są to pozostałości z tamtego czasu. Doktor House nie powstydziłby się takiej diagnozy.

7. Wypiłem tylko jedno piwko

Floyd Landis, który obecnie zajmuje handlem preparatami z marihuaną, zasłynął długą batalią sądową po tym, gdy pozbawiono go tytułu zwycięzcy Tour de France 2006 na skutek wykrycia podwyższonego poziomu testosteronu. Landis odrobił straty po fenomenalnym rajdzie na etapie do Morzine, co w ostatecznym rozrachunku przyczyniło się do jego zwycięstwa nad Oscarem Pereiro. Landis zastosował plastry z testosteronem w celu poprawienia regeneracji, ale tłumaczył się, że zaburzona wartość hormonu jest spowodowana wypiciem “piwka lub dwóch”, które spożył wieczór wcześniej, by się lepiej nawodnić. Ta wymówka szczególnie przypadła do gustu tym mastersom, którzy hołdują zasadzie “chmielowego izotoniku” po niedzielnej ustawce.

8. Problemy z erekcją

Mauro Santabrogio najpierw razem z Danilo di Lucą wpadł na EPO podczas Giro d’Italia 2013 a następnie w 2014r wykryto u niego przyjmowanie testosteronu. Włoski kolarz twierdził, że to wynik przyjmowania przez niego leków na problemy z erekcją. Inna sprawa, że zawodnik zmagał się z depresją. Depresja a konkretnie pozytywny wynik testu na zabroniony suplement DHEA zakończyła również karierę wspomnianego wcześniej Tylera Hamiltona. I choć wiele z opisanych przypadków jest do pewnego stopnia zabawna, to akurat tutaj nie ma się z czego śmiać.

9. Wasze testy są do dupy

Ricardo Ricco, którego bezkompromisowości jestem fanem, po tym, gdy został przyłapany na EPO, wersja “CERA” (które swoją drogą sprawiło, że Włoch wprost fruwał na najcięższych podjazdach Giro i Touru) stwierdził, że czuje się oszukany, bo lek miał być niewykrywalny. A poza tym, to testy są niewiarygodne, bo kontrola wykonana tydzień wcześniej nic nie wykazała a przecież wtedy też “był pod wpływem”.

10. Nigdy nie miałem pozytywnego testu antydopingowego

To moja ulubiona wymówka. Lance Armstrong przez lata odpierał dopingowe zarzuty mówiąc, że jest najczęściej kontrolowanym kolarzem na świecie i nigdy nie miał pozytywnego testu antydopingowego. Co więcej, zazwyczaj tę formułkę wygłaszał w trzeciej osobie, mówiąc o sobie per “on”. Liczba deklarowanych przez niego kontroli nie do końca zgadzała się ze stanem faktycznym, co więcej, pozytywny wynik również się przydarzył, co zostało skutecznie zatuszowane. Tak czy inaczej, taktyka Armstronga była najskuteczniejsza i najdłużej przynosiła pożądane efekty.

Wyróżnienie specjalne

Alberto Contador wygrał Tour de France 2010 z Andym Schleckiem. Fakt, po drodze nie poczekał na swojego rywala, gdy temu spadł łańcuch, co mogło zaważyć o wyniku (na mecie Hiszpan był lepszy od Luksemburczyka tylko o 39 sekund), ale to on założył żółtą koszulkę na podium w Paryżu. Niestety dla Contadora okazało się, że w jednej z próbek, pobranej po dniu przerwy wykryto ślady klenbuterolu. Dosłownie ślady, zaledwie 50 pikogramów. Na tej podstawie, po długim postępowaniu odebrano Contadorowi wygraną nie tylko w Tour de France, ale i w Giro d’Italia, które wygrał „na czysto”, ale retroaktywnie stwierdzono, że nie mógł w nim startować.  Hiszpan tłumaczył się tym, że klenbuterol pochodził ze skażonego mięsa. To faktycznie dość częsty problem np. w Azji, ale w kontrolującej niemal wszystko Unii Europejskiej właściwie niemożliwy. Jedna z teorii głosi, że sprawa z klenbuterolem była tylko przykrywką dla czegoś o wiele poważniejszego. Tak czy inaczej „stek z dopingującej się krowy” odebrał Alberto Contadorowi dwie wygrane w wielkich tourach. Wniosek z tego taki, że będąc wyczynowym sportowcem naprawdę musisz zwracać uwagę na to, co jesz.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments