Setne Giro d’Italia zapowiada się jako wyścig dla hardcorowców. Kompleksowa trasa wielkiego touru z trudnościami podniesionymi do kwadratu. Kto zdecyduje się na takie wyzwanie, raczej będzie musiał zapomnieć o Tour de France. A nie wiadomo, czy sił starczy na Vueltę.

Ponieważ przyszłoroczny, włoski wyścig rozegrany zostanie po raz setny, ma to być edycja specjalna. Ukłonem w stronę dwóch najlepszych współcześnie przedstawicieli gospodarzy: Fabio Aru i Vincenzo Nibalego, impreza rozpocznie się na Sardynii by po kilku dniach przenieść się na Sycylię. Z pierwszej wyspy pochodzi Aru, z drugiej Nibali i obaj wstępnie zapowiedzieli, że swój narodowy wyścig w sezonie 2017 potraktują priorytetowo.

Zainteresowanie Giro wyraził także Rafał Majka, który póki co nie choruje (jeszcze?) na “żółtą gorączkę”. Jego celem na najbliższe lata jest wygranie jednego z wielkich tourów i większe szanse niż z Francja wiąże z Włochami lub z Hiszpanią. O zrezygnowaniu z Touru przebąkiwał też Thibaut Pinot.

Zanim trasę swojego wyścigu zaprezentowało ASO, o Giro wspominał Esteban Chaves. Po prezentacji “Wielkiej Pętli” wygląda na to, że Orica-BikeExchange wszystko, co najlepsze chce rzucić właśnie na Tour de France.

Z kolei Alberto Contador w nowych barwach Trek-Segafredo chce skupić się na Tourze. Giro wygrał już trzy razy, z czego dwa zwycięstwa zaliczono w kronikach (środkowy z triumfów został mu odebrany gdy po fakcie została na niego nałożona dyskwalifikacja za wcześniejsze, dopingowe przewinienia). Wygranie żółtej koszulki na zakończenie kariery jest dla niego większym wyzwaniem i marzeniem niż kolejna walka o róż.

Ciekawie na wyciek z informacjami o trasie Giro d’Italia zareagował Chris Froome. Brytyjczyk wrzucił na twittera gif z serduszkami sugerujący, że trasa włoskiego wyścigu bardzo mu się podoba. Czy to oznacza, że trzykrotny zwycięzca TdF myśli o wygraniu “Corsa Rosa”? A może po – w sumie skutecznym teście na Vuelcie – chciałby pokusić się o dublet?

Tu trzeba podkreślić, że trasa Giro 2017 zapowiada się szczególnie wymagająco. Co więcej, w najwyższą formę trzeba będzie mieć niemal przez cały wyścig. Poważny górski test – podjazd na Etnę – czeka na kolarzy już czwartego dnia rywalizacji. Moc trzeba utrzymać do samego końca. Zawody wieńczy czasówka, którą poprzedza kilka monstrualnych etapów w Alpach i Dolomitach, gdzie kolarze sporo czasu spędzą powyżej 2000m n.p.m.

Tour również zaczyna się od mocnego uderzenia. Na przywitanie jest przecież czasówka a już piątego dnia, na La Planche des Belle Filles różnice mogą byś spore. Następnie co chwilę peleton zahacza o kolejne pasma górskie, zatem ani nie ma kiedy “spokojnie rozpocząć” ani też czekać na ostatnie dni rywalizacji, ponieważ TdF można będzie przegrać znacznie wcześniej niż na Col d’Izoard.

W Giro zaplanowano 67km jazdy indywidualnej na czas (dwie próby, jedna górzysta, druga płaska) co daje spore pole do zdobycia przewagi i defensywnej jazdy. Taka dała Froome’owi sukces na Tourze i o mały włos nie zakończyła się dubletem z Vueltą. Między Giro d’Italia a Tour de France 2017 są 33 dni, między TdF a Vueltą 2016 było 27 a Froome po drodze zaliczył jeszcze Igrzyska w Rio.

Mimo wszystko Giro to nie Vuelta. Alberto Contador dwukrotnie przekonał się, że nawet jeśli we Włoszech nie jeździ się tak szybko jak we Francji (tempo na podjazdach wyrażane w VAM czy estymowanym stosunku mocy do masy jest wyraźnie niższe), to nie dlatego, że peleton lub rywale są słabsi a dlatego, że ten wyścig jest piekielnie trudny. Co więcej, w ostatnich latach zdarza się, że ściganie trwa non stop: na etapach płaskich czy pagórkowatych a nie tylko na kilku, kluczowych podjazdach. By kontrolować Giro, trzeba mieć niemal tak samo mocną i zdeterminowaną drużynę co na Tourze. Brak takiej był jedną z przyczyn przegranej Froome’a z Quintaną na Vuelcie.

Gdy zawodnicy kolejny dzień z rzędu rywalizują na najwyższych obrotach jadąc na wysokości 2000 a bywa, że i 2500m n.p.m. brak tlenu powoduje, że kolejni pretendenci do tytułu padają jak muchy. Dotykają ich kryzysy, popełniają błędy a po zwycięstwo można pojechać w stylu wytrwałego “diesla”, bez spektakularnych ataków.

Wstępne deklaracje będą zapewne pojawiały się w najbliższych dniach. O tym, kto realnie zdecyduje się na start w Giro dowiemy się, gdy kolejni pretendenci zaczną startować w wiosennych wyścigach i budować swoją formę na maj.

Zdjęcie okładkowe: materiały prasowe RCS

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments