Historia utalentowanego, skutecznego sportowca i człowieka sukcesu. Medal igrzysk olimpijskich przekuty w pierwszy kontrakt zawodowego kolarza z “bloku wschodniego”, z którego z kolei wyrósł wyścig zaliczany do World Touru.

Mam duży szacunek do Czesława Langa. Jasne, czasem pod adresem jego wyścigu napiszę kilka cierpkich słów, ale co do zasady nie tylko przyznaję mu rację, ale też cieszę się jego sukcesem. Lang bowiem zbudował najważniejsze, cykliczne wydarzenie sportowe w Polsce, ale też wiele razy pociągnął nasze kolarstwo ku lepszemu światu.

Czy to jako pierwszy wyjeżdżając na “Zachód” i przecierając szlaki dla swoich następców czy też wprowadzając kolarstwo zawodowe na nasze szosy, czy wreszcie, przez wiele lat budując i finansując kolarstwo górskie. Przy tym wszystkim, po raptem kilku okazjach do spotkania twarzą w twarzą, kojarzę go jako postać serdeczną i otwartą, co wcale nie jest takie oczywiste, gdy mówimy o ludziach sukcesu.

Ale po kolei. “Zawodowiec” to autobiografia Czesława Langa, napisana przy pomocy Grzegorza Kalinowskiego. I chyba nie tylko jego, ale o tym za chwilę.

Właściciela Lang Teamu, twórcę Tour de Pologne w zawodowym wydaniu i srebrnego medalistę Igrzysk Olimpijskich w Moskwie poznajemy chronologicznie, krok po kroku, zaczynając od korzeni na Kresach idąc, klasycznie, przez pierwszy rower, pierwszy wyścig, pierwszy klub, pierwszą grupę zawodową, pierwszy biznes a kończąc na dostatnim, choć aktywnym życiu człowieka w pełni wieku, zmieniającego nawyki żywieniowe swoje i swoich bliskich.

Kolarstwem pasjonuję się od wczesnego dzieciństwa. Byłem za mały, by kojarzyć nazwisko “Lang”, ale o “Piaseckim” słyszałem już dość sporo. Z zapartym tchem śledziłem schyłkową erę Wyścigu Pokoju, imprezy, bez której nie byłoby ani Piaseckiego, ani Langa ani “złotego wieku polskiego kolarstwa”.

Spora, i najbardziej ciekawa, część autobiografii Czesława Langa to rodzaj przewodnika po polskim kolarstwie lat ‘60, ‘70 i ‘80 XXw. Tekst co chwilę przerywany jest krótkimi notkami biograficznymi największych gwiazd peletonu tamtych czasów, które co kilka stron dodają kilka słów od siebie, uzupełniając wspomnienia naszego bohatera i dodając im nieco swojej perspektywy.

Dostajemy więc w ten sposób ciekawe kompendium, cenne zwłaszcza dla zaczynających się interesować kolarstwem, lub po prostu młodszych fanów. Choć wiele, jeśli nie większość anegdot i historii można było gdzieś wcześniej przeczytać i usłyszeć, ponieważ pochodzą z “ery przedinternetowej” i nie są zaindeksowane przez Google, uwiecznienie ich w takiej formie to dobry pomysł.

Przybliżenie realiów sportu w PRLu, zarówno amatorskiego, na poziomie szkolnym i klubowym jak i później, kadry narodowej, będzie dla wielu szokiem i niezwykłą lekcją. Tym bardziej, że Lang prezentuje wspomnienia ze stoickim spokojem, nie żaląc się ani też nie gloryfikując przeszłości. Podobnie prezentuje swoją przygodę z wyjazdem na “Zachód”, zmianą realiów, stylu życia i warunków uprawiania sportu.

Być może niektórych czytelników może nieco zmęczyć wymienianie kolejnych wyników osiąganych przez naszego bohatera, mnie przy tej okazji nasunęła się pewna, dość istotna refleksja. Lang był znakomitym kolarzem, ale jednym z wielu. O zawodnikach, którzy od czasu do czasu wygrają etap w wyścigu World Touru czy imprezie klasy .HC często zapominamy, skupiając się na bohaterach wielkich tourów czy “monumentów”. Tymczasem tacy jak Lang to, realnie rzecz ujmując, światowy top, creme de la creme tego sportu i każde zwycięstwo na tym poziomie jest niezmiernie cenne. Jeśli ktoś jest ich w stanie zgromadzić kilka, jest postacią wybitną.

Później jest niestety gorzej, ponieważ przechodzimy do ery, w której Czesław Lang staje się właścicielem Tour de Pologne. O ile wspomnienia z dzieciństwa czy kariery sportowej mają pewien rys osobisty, o tyle etap życia związany z prowadzeniem firmy – wyścigu ma bardziej charakter kroniki. Niewiele jest kulisów organizacji, mechanizmów decydujących o tym, że nasz narodowy wyścig wygląda tak, jak wygląda. To ciągle ta sama, nieco już zgrana historia “kolarskiej ligi mistrzów”, którą co roku serwuje nam biuro prasowe Lang Teamu i przetwarza większość zaangażowanych we współpracę z Tour de Pologne mediów.

Ta część wygląda raczej, jakby bardziej niż sam Lang, przy jej tworzeniu pracował rzecznik prasowy czy też dział marketingu. A szkoda, bo mimo wszystko właśnie ta sfera najbardziej mnie intryguje, biorąc pod uwagę niewątpliwy sukces i konsekwencję, z jaką budowany jest TdP i jego marka. Cóż, może uda mi się kiedyś o tym z Czesławem Langiem po prostu porozmawiać.

Na koniec dostajemy krótki obraz Langa jako osoby prywatnej. Życie człowieka sukcesu, spełnionego lecz wciąż aktywnego, nawet, jeśli nie pozbawione problemów osobistych czy zdrowotnych prezentuje się imponująco. I choć pewnie zasługuje na książkę ciekawszą, bardziej porywającą, wierzę, że tak jak ze swoich dokonań: sportowych, biznesowych i osobistych Lang jest z niej zadowolony.

Bo jeśli czegoś nas uczy, to po pierwsze, by ciężko pracować na swój sukces a po drugie, co jest często trudniejsze, gdy już przyjdzie, samemu przed sobą go docenić.

Czesław Lang, “Zawodowiec”
Wydawnictwo Akurat 2016
320 stron
Ebooka oraz wydanie papierowe można kupić od 25zł

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments