Zwycięzca Pucharu Polski XCO. Akademicki Mistrz Polski XCO. Po finale Pucharu Szlaku Solnego w Rabce znalazł chwilę, by porozmawiać o tym, jak wygląda ściganie na rowerze górskim z perspektywy jednego z najlepszych zawodników mtb w kraju.

Marek Tyniec: Kto jest najlepszym kolarzem górskim w Polsce?

Maciej Jeziorski: Ciekawe pytanie… myślę, że Marek Konwa lub Bartek Wawak

Bo… ?

Bo są najszybsi!

A gdzie są najszybsi?

Na zawodach w Polsce. Na mistrzostwach Polski. Tyle, że Marek miał teraz kontuzję, więc ciężko powiedzieć, kto jest mocniejszy. W tej chwili pewnie Bartek Wawak, ale w przyszłym sezonie może być różnie.

A zwycięzca Pucharu Polski jest w porównaniu z nimi gdzie?

Zwycięzca Pucharu Polski, czyli ja (śmiech). Nie czuję się najmocniejszym kolarzem mtb, bo w Pucharze liczy się generalka, chodzi o regularność startów w danym cyklu. Akurat faktycznie nastawiałem się na tę serię, tam jeździłem i wygrałem. Zresztą o jeden punkt z Filipem Heltą, czyli z młodzieżowcem i to właśnie przede wszystkim orlicy mi deptali po piętach, jak Marceli Bogusławski, Filip czy Kuba Zamroźniak. Marek Konwa miał kontuzję, Bartek Wawak raczej takich wyścigów w Polsce nie jeździł, bardziej Puchary Świata i inne zagraniczne, konkretniejsze ściganie.

maciek-jeziorski-02

Właśnie, mamy Puchar Polski i to jest jakaś decyzja, deklaracja zawodnika, chęć, że tam jeździ. Jaka była twoja motywacja, żeby wybrać PP jako jeden z celów sezonu?

Jakby ten Puchar Polski nie wyglądał, to jest najważniejszy cykl imprez xc w kraju. Ściganie na każdej eliminacji było dobre i ciekawe. Oczywiście myśląc o przyszłym sezonie chciałbym więcej się ścigać za granicą, ale czy to się uda, to zobaczymy. Wiadomo, że do rozwoju, żeby iść dalej, a chciałbym, potrzeba konkretniejszego ścigania.

Skoro już wspomniałeś o rozwoju, jak myślisz, gdzie jest limit twoich możliwości. Chciałbyś np. jeździć na mistrzostwa świata, startować w Pucharze Świata?

Tak, moje ambicje sięgają wysoko. Chciałbym się rozwijać. Po tym sezonie widzę, że cały czas mogę robić progres. Ten sezon był dobry, miałem najlepszą formę i na wyścigach i na treningach w porównaniu do poprzednich lat.
Motywacja jest i liczę na to, że w przyszłym sezonie będę miał takie warunki, aby częściej startować w międzynarodowych wyścigach z rangą UCI.

maciek-jeziorski-06

Mówiąc o “warunkach”… Dla wielu osób bycie członkiem “Factory Teamu” sugeruje wysoki poziom zaangażowania to na pewno, ale może oznaczać jakiś rodzaj zawodowstwa. Ty jesteś kolarzem “zawodowym”, “wyczynowym”? Jak byś siebie określił?

Zależy jak zdefiniujemy kolarza zawodowego. Jeśli miałbym traktować kolarstwo jako swój zawód, utrzymywać się z tego w 100% i być samodzielnym, to jeszcze nie jest to mój zawód.

A chciałbyś, żeby tak było?

Oczywiście, chciałbym. Chociaż jestem świadomy, że ograniczanie się do jazdy na rowerze, to słaby pomysł, bo to się może w każdej chwili skończyć. Wystarczy jakaś kontuzja i po zabawie. Ale tak jak w tym sezonie z warunków, które dostałem w Romet Racing Team jestem zadowolony i jestem za nie wdzięczny.

maciek-jeziorski-04

W tym roku ostatni raz startowałeś jeszcze jako student?

W trakcie sezonu nie znalazłem czasu na napisanie pracy magisterskiej, obecnie czekam na decyzję, czy mogę się bronić w grudniu, więc myślę, że wtedy skończę studia i… zobaczymy co dalej.

Właśnie, bo bardzo często jest tak, zwłaszcza w Polsce, że zawodnicy mają 23 czy 25 lat i są bardzo zaangażowani w sport, póki są na studiach a potem to jest różnie. Jak planujesz to rozegrać w najbliższym czasie?

Nie ukrywam, że chciałbym może pójść jeszcze na jakieś studia (śmiech). W sensie podyplomowe, może coś o żywieniu, co mnie interesuje. Oczywiście to jest wszystko związane z finansami. Od zawsze rodzice byli zaangażowani i mnie wspierali w uprawianiu kolarstwa i miałem dzięki temu warunki.

Nie ma co ukrywać, często jazda się kończy, kiedy trzeba wybrać między trenowaniem i sytuacją, kiedy trzeba zacząć pracować, bo rodzice mówią, że ile możesz sobie pedałować i nic nie robić innego. Na razie nikt mi tak nie mówi, więc jeżdżę na rowerze. Zwłaszcza, że z pomocą firmy Romet jestem w stanie sfinansować taki sezon.

Zobaczę co będzie, ale plany mam takie, że zamierzam dalej się ścigać i zbytnio się nie przejmować przyszłością. A nawet, jeśli nie takie w 100% profesjonalne ściganie, na zasadzie tylko trenowanie i ściganie, żeby z tego żyć, to na pewno myślę, że coś wokół, związanego ze sportem. Nie wyobrażam sobie, żebym poszedł w jakąś inną stronę i siedział osiem godzin przed komputerem.

maciek-jeziorski-05

Czyli można powiedzieć, że jesteś “kolarzem wyczynowym”?

Nie wiem, jaka jest definicja kolarza wyczynowego, ale jeśli byśmy definiowali to poprzez zaangażowanie i nastawienie, to jak najbardziej staram się podchodzić do wszystkiego w 100% profesjonalnie i przygotowywać się jak najlepiej potrafię. Studiując mogłem to pogodzić, miałem indywidualny tok studiów na Akademii Wychowania Fizycznego, więc w miarę to było “do ugadania” i do pogodzenia.

Takie profesjonalne podejście angażuje w 100%. Dużo osób się mnie pyta “Jezior, co ty innego robisz. Co ty w ogóle robisz w domu poza tym, że pójdziesz na trening”. Ale wiele osób też nie do końca rozumie, że gdy trenujesz i masz zrobić np. dwa treningi dziennie, to pomiędzy nie można za wiele rzeczy zrobić, bo trzeba odpocząć między treningami, coś zjeść, napisać coś na bloga, wstawić coś na fejsa i tak dalej. I ten czas leci. O, komentarz postartowy napisać. Także to wszystko jest dosyć angażujące.

Jesteś jednym z nielicznych zawodników, którzy od dość długiego czasu i, co ważne, regularnie, dzielą się tym, co robią. Budujesz swój wizerunek prowadząc bloga, dostarczając komentarze a nie wszyscy tak robią. Rozumiem, że traktujesz to jako istotny element całego tego… bałaganu.

Zdecydowanie tak. Tutaj jestem wdzięczny, gdy z Adamem Starzyńskim, z moim trenerem zacząłem współpracę i w zeszłym sezonie jeździłem w barwach jego firmy trenerskiej, Adam starał się mi wytłumaczyć, że to też jest ważna kwestia.

W tym całym “bałaganie” nie chodzi tylko o zrobienie wyniku. Ten wynik trzeba też jakoś pokazać, sprzedać, bo sam suchy wynik nic tak naprawdę nie wnosi. I rzeczywiście z czasem to zrozumiałem, niedawno, od maja, prowadzę też fanpage na facebooku i nawet mi się to podoba. Tu przy okazji chciałem podziękować koleżance – Agnieszce Torbie, która mnie wręcz trochę zmusiła do założenia tego fp i pomoga w jego prowadzeniu.

Jakby się nad tym zastanowić, sportowcy często mają jakiś żal, że na sporcie nie zarabiają, że nic o nich nikt nie pisze, że ciężko się z tego utrzymać. Tylko właśnie trzeba zrozumieć to, że same wyniki niewiele wnoszą. Trzeba to sprzedawać, pokazywać, jakoś się z tym promować. Oprócz trenowania i robienia wyników, trzeba jeszcze trochę popracować nad wizerunkiem. Choćby w internecie. Tyle, że to wszystko oczywiście wymaga czasu. Jest kwestia, czy ktoś chce na to poświęcać czas i czy mu zależy.

Ja się staram to robić, w miarę regularnie i mnie to całkiem nawet bawi. Co prawda nienawidzę siedzieć przy komputerze, ale takie mamy teraz czasy, że trzeba trochę przed tym komputerem czasu spędzić i coś popisać.

Zawsze możesz spróbować zrobić relację na snapchacie z wyścigu, tego chyba jeszcze nikt nie robił.

No tak, instagrama i snapchata jeszcze nie mam, muszę zainwestować w lepszy telefon, bo w tym, który mam kończy się pamięć. Ale myślę, że to jeszcze przede mną. Tak jak mówię, to wszystko mi się podoba, zobaczymy co będzie dalej, ale myślę, że powinno być ok.

maciek-jeziorski-07

A wyścigi takie jak te, czyli Puchar Szlaku Solnego czy Puchar Mazowsza. To są ogórki? Czy to nie są ogórki? Bo w zasadzie was (elity) tutaj jeździ bardzo niewielu, ale z tymi, z którymi się ścigasz o zwycięstwo rywalizujesz też na Pucharze Polski.

“Ogórek” to może trochę obraźliwe określenie dla np. organiztora czy reszty uczestników. Taka lokalna impreza, gdzie rzeczywiście przyjeżdża mniej osób, ale tak jak dzisiaj na przykład… Ilu nas było? Siedmiu w elicie, ale był Kuba Zamroźniak, czyli człowiek z czołówki Polski. I ściganie było przez cały wyścig, ganialiśmy się i wreszcie przyjechałem drugi.

Patrząc na wyniki, na sześć osób drugi, szału nie ma, prawda? Ale ściganie jest fajne. I akurat też różne, inne czynniki wpłynęły, że przyjechałem na Puchar Szlaku Solnego. A jeszcze inna sprawa, że lubię po prostu być w górach. A tutaj też jest zawsze coś do wygrania, tak się też złożyło, że mogłem powalczyć w generalce.

Oczywiście to jest koniec sezonu, więc takie wyścigi mają nieco mniejsze znaczenie, ale też takie starty są ważne pod kątem treningowym, można je pojechać na większym zmęczeniu, nie przejmując się wynikiem.

Wiadomo, że chciałbym się więcej ścigać za granicą, ale do tego też się trzeba odpowiednio przygotować i nastawić.

A jak myślisz, co trzeba, żebyś np. na wyścigach UCI w krajach ościennych przyjeżdżał w pierwszej piątce, albo na Pucharze Świata w pierwszej trzydziestce? To jest w twoim zasięgu? Albo szerzej, czy w ogóle któryś z polskich zawodników może robić takie wyniki? Bo żeby być w top30 Pucharu Świata, oczywiście trzeba być prze koniem, ale są jeszcze inne czynniki, jak np. start niekoniecznie z samego końca.

Na przykład… Tak, ta kwestia jeśli chodzi o punkty UCI, dobrze byłoby, gdyby więcej możliwości ich zdobywania było w Polsce. W tym sezonie mieliśmy dwa takie wyścigi XC, no to nie jest dużo, jeśli spojrzeć na inne kraje, choćby Czechy. Tam takich możliwości jest więcej.

A jeżeli chodzi o moją osobę i o “trzydziestkę” Pucharu Świata, co by trzeba było… Cóż…ciężko powiedzieć… Przy skupieniu się wyłącznie na trenowaniu, odpoczynku i startach, to może jest to do zrobienia.

Ja jestem dobrej myśli, że mógłbym kiedyś jeździć jeszcze szybciej. Nie wiem, czy dużo szybciej, ale to trzeba potrenować i za dwa, trzy lata zobaczyć, czy dalej jeszcze mogę iść w górę. Oczywiście każdy organizm ma jakiś swój limit, którego się nie przeskoczy, gdzieś to jest zapisane w naszych genach. Gdzie ja mam ten limit? Ciężko powiedzieć. Szczerze mówiąc już dwa lata temu myślałem, gdy mniejsze były progresy, że coś już “jest słabo”, ale od kiedy zacząłem trenować z Adamem (Starzyńskim), jeszcze bardziej staram się do tego wszystkiego przykładać. I widzę, że to jednak idzie do góry. Tylko, że faktycznie tu już trzeba się poświęcić w 100%. Nie mniej, tylko 100%, żeby iść w górę. I trzeba mieć do tego warunki.

O kolejnych dokonaniach “Jeziora” możecie czytać na jego blogu: http://maciekjeziorski.blogspot.com/
Polubcie też jego facebookowy fanpage: https://www.facebook.com/maciejjeziorjeziorski/

Zdjęcia z archiwum zawodnika, autorstwa Zbigniewa Świderskiego

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments