Zaplanowany dla “górali” wyścig o olimpijskie medale w Rio de Janeiro wygrał specjalista wiosennych klasyków. Rafał Majka był najskuteczniejszym z grona “wspinaczy” i po świetnej jeździe całej drużyny sięgnął po brązowy medal. Mamy kolejny, rewelacyjny wynik polskiego kolarza!

Kawał zdrowia zostawił dla Majki Michał Kwiatkowski. Tak jak dwa lata temu w Ponferradzie, gdy “Kwiato” sięgał po tęczową koszulkę mistrza świata, tak i w Rio medal Majki jest efektem świetnej pracy całej drużyny.

Nie byłoby oczywiście olimpijskiego brązu, gdyby sam Majka nie wziął w końcówce sprawy w swoje ręce, nie pokazał świetnej formy, dojrzałości taktycznej i nie miał odrobiny szczęścia. Na ostatnim podjeździe kontrolował ruchy faworyzowanego Vincenzo Nibalego, sam jechał aktywnie a w kluczowym momencie uniknął kraksy.

Na finiszu niewiele mógł zdziałać przeciwko szybszym i mocniejszym na płaskim terenie rywalom, ale przez cały dzień zrobił dość, by znaleźć się w grupie walczącej o medale.

Zarówno Majka jak i jego koledzy z zespołu: Kwiatkowski, Maciej Bodnar i Michał Gołaś od startu do mety decydowali o obliczu rywalizacji. “Kwiato” szachował rywali obecnością w taktycznej ucieczce, Gołaś i Bodnar pilnowali Majki a ten w kluczowych momentach zachował się tak, jak na prawdziwego lidera przystało.

Mamy więc medal i to jest wielka sprawa. Kolejny ważny sukces polskiego kolarza. Po Mistrzostwie Świata Kwiatkowskiego, po etapach Tour de France i tytułach najlepszego “górala” Majki, po świetnej jeździe Przemysława Niemca w Giro i Vuelcie, klasycznych sukcesach “Kwiato” i podium Vuelty dla Majki doczekaliśmy się pierwszego od 1988r podium olimpijskiego w kolarstwie szosowym.

Emocje wokół jazdy Polaków to jedno. Drugie to przebieg rywalizacji i rozstrzygnięcie walki o złoto.

Greg Van Avermaet uznawany za kolarza częściowo niespełnionego ma w końcu swój wielki sukces. Belg, który bezskutecznie próbuje od wielu lat wygrać jeden z “monumentów” w tym roku świetnie jechał w Tour de France, był przez kilka dni liderem, uciekał i walczył w górach.

Droga do podium w Rio zdecydowanie wiodła przez francuskie szosy. Medale zdobyli zawodnicy, którzy na “Wielkiej Pętli” co prawda nie ścigali się o wygraną w klasyfikacji generalnej, ale odcisnęli piętno na przebiegu najważniejszego touru sezonu.

Co ważne, zarówno Majka jak i srebrny medalista, Jakob Fuglsang, przejechali już w tym roku i Tour i Giro a Nibali, który pechowo upadł w końcówce potraktował Tour de France jako specyficzny rodzaj przedolimpijskiego zgrupowania.

Komentując Igrzyska w Rio trzeba też wspomnieć o trasie, która ewidentnie nie przystawała jakością do imprezy tej rangi. Kolarze, i to nie byle jacy kolarze, łapali defekty i przewracali się, co miało niebagatelny wpływ na losy wyścigu. Gdyby CPA czy też inne organizacje zrzeszające zawodowców były silniejsze, organizatorzy olimpijskiego wyścigu mieliby ciężkie życie. A tak, cóż, wiemy, że kolarze to twardy naród, ale nie pierwszy raz fatalne traktowanie ich zdrowia i wysiłku bez żadnego szacunku daje do myślenia.

Tak czy inaczej, jak mawiają “szczęście sprzyja lepszym”. Rafał Majka i jego koledzy byli lepsi, mocniejsi, sprawniejsi, czego efektem jest brązowy medal polskiego kolarza! To tym cenniejsze osiągniecie, że do Rio pojechały niemal wszystkie gwiazdy zawodowego peletonu.

Rywalizacja o olimpijskie medale stała się ważnym wydarzeniem w kalendarzu. Zwycięski Greg Van Avermaet, dla którego złoto to kluczowy moment kariery, będzie zapewne mocno celebrował zdobyty tytuł. I dobrze. Kolarstwo tego potrzebuje!

Jak potoczył się wyścig:

Najlepsza taktyka? Przyspieszyć od startu, utrzymać tempo a następnie mocno zafiniszować. Reprezentacja polskich kolarzy w Rio de Janeiro wdrożyła w życie właśnie ten plan. Efekt? W najbardziej prestiżowej konkurencji, szosowym wyścigu ze startu wspólnego Rafał Majka zdobył brązowy medal!

Zaraz po starcie w ucieczkę zabrał się Michał Kwiatkowski. Wiele kilometrów jechał w niewielkiej grupce, która początkowo odpuszczona, dość szybko została złapana przez peleton na kilkuminutową “smycz”. “Kwiato”, Michel Albasini i czy Simon Geschke to nie są zawodnicy, którym w wyścigu o medale ktokolwiek chciałby podarować zbyt dużą przewagę.

Z tyłu wbrew pozorom działo się sporo. Rafał Majka był bezpieczny dzięki towarzystwu Macieja Bodnara i Michała Gołasia. To był bardzo ważny czas, ponieważ w Rio kolarze mieli ciężkie warunki pracy. Co chwilę ktoś łapał defekt, co chwilę ktoś się wywracał na niebezpiecznej trasie o nieprzystającej do rangi wyścigu jakości nawierzchni. Obecność dwóch, mocnych i zaufanych pomocników była więc w takich chwilach bezcenna.

Gdy wyścig wkroczył w kluczową fazę, na ostatnich, najcięższych rundach prowadzących przez wzniesienie Vista Chinesa, po całym dniu w ucieczce Michał Kwiatkowski był jeszcze w stanie podkręcić tempo i swoją pracą oddając Majce wiele zdrowia, zostawił lidera naszej reprezentacji w grupie, z której miała rozegrać się walka o medale.

Przewagę liczebną mieli Włosi. A właściwie nie Włosi, lecz Vincenzo Nibali, który był otoczony nie tylko kadrowiczami (wielką pracę wykonał Caruso, dług z Tour de France względem starszego lidera spłacał Fabio Aru), ale i kolarzami Astany, reprezentującymi w Rio swoje barwy narodowe.

Majka pilnował Nibalego, jechał czujnie i aktywnie. Na szczycie ostatniego podjazdu wraz z Nibalim i Sergio Henao mknął po medal.

I wtedy, na karkołomnych zjazdach, na których wcześniej upadł już Richie Porte z trasy wyleciał najlepiej radzący sobie w takim terenie kolarz w peletonie. Szanse faworyta, Vincenzo Nibalego prysły w jednym momencie gdy Włoch wraz Kolumbijczykiem Henao znaleźli się na asfalcie.

Instynktownie reagujący Majka ominął ich i w tym momencie to on jechał po złoto!

Greg Van Avermaet i Jakob Fuglsang (mentalnie uwolniwszy się od Nibalego) cisnęli ile mogli, we dwójkę, w płaskim terenie, z lepszą posturą na takie końcówki dogonili Polaka a Van Avermaet, najszybszy z całej trójki pewnie sięgnął po tytuł mistrza olimpijskiego.

Zmęczony Rafał Majka dojechał trzeci, zdobywając dla Polski brązowy medal, pierwszy na szosie od 1988r.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments