O ponad metr jak Anita Włodarczyk w rzucie młotem albo o 0,15s jak Wayde van Niekerk w biegu na 400m. O 0,8% jak Almaz Ayana na 10000m albo o 0,6% jak Team GB z Bradleyem Wigginsem w kolarskim wyścigu na 4km. Kolejni herosi ustanawiają kolejne rekordy. Postęp w sporcie wyczynowym jest nieustający.

W idealnym świecie

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse. Załóżmy, że we współczesnym sporcie, przynajmniej w części dyscyplin walka z dopingiem odnosi sukces. Albo przynajmniej ogranicza niedozwolone wspomaganie na tyle, że nie ma ono znaczącego wpływu na osiągane przez zawodników rezultaty.

W takim, idealnym, świecie kolejne rekordy będą ustanawiane. Z pokolenia na pokolenie lepiej potrafimy identyfikować utalentowane jednostki, które mają wszelkie predyspozycje: fizyczne i psychiczne, by odnosić sukces. Z dekady na dekadę kolejni naukowcy opracowują nowe metody treningowe a bagaż doświadczeń trenerów-praktyków przekazywany z ust do ust również rośnie.

Pierwszy element układanki, czyli właściwy dobór zawodników sam z siebie daje odpowiedni potencjał do bicia rekordów. Drugi, czyli rozwój metod treningowych powoduje, że z takiego samego potencjału możemy uzyskać lepsze wyniki.

Fizjologia vs wydajność

Wysyp rekordów uzyskiwanych przez pływaków na każdych, kolejnych imprezach mistrzowskich budzi respekt. Obecnie zawodnicy i zawodniczki są w wodzie szybsi niż za czasów “magicznych” strojów nazywanych “skórą rekina”, dzięki którym ustanowiono ponad 130 nowych rekordów.

Poruszanie się w wodzie jest wciąż dość nieefektywne. Dzięki temu choćby minimalne korekty w technice pływania mogą przynieść, w ramach określonego przepisami stylu, wyraźną przewagę. To zdecydowanie więcej niż słynne “zyski marginalne” w kolarstwie. To przepaść i wciąż potencjał niemal nieograniczony.

Z kolei w kolarstwie, dyscyplinie która wytrwale walczy z dopingiem, tempo również rośnie, choć nie tak dramatycznie jak w pływaniu. Kolarze zawsze doskonalili sprzęt, ale obecnie do osiągania najlepszych rezultatów poszukuje się usprawnień w najmniejszych możliwych elementach.

Klucze do sukcesu są trzy. Pierwszy to aerodynamika, która odgrywa niebagatelne znaczenie przy prędkościach, jakie osiągają kolarze. 62,6km/h na dystansie 4km uzyskane przez brytyjską drużyną pod wodzą Bradleya Wigginsa robi wrażenie. To wartość, przy której powiewający pasek od kasku czy za bardzo odchylony łokieć powodują straty mogące kosztować medal lub rekord.

Drugi element to opory toczenia: zarówno opon jak i łożysk. Ceramiczne kulki i bieżnie, ogumienie o dobranym idealnie ciśnieniu i szerokości właściwej co do milimetra umożliwiają zaoszczędzić sporo energii. Jeśli dzięki wymianie wszystkich łożysk na “szybsze”, zastosowaniu odpowiedniego oleju do łańcucha i stosownych wartości ciśnienia w szytkach można osiągnąć tę samą prędkość generując 15W mniej, to na najwyższym poziomie mistrzostwa z takiej szansy nie wolno nie skorzystać.

Trzeci, to nieco tak jak w pływaniu, ekonomika ruchu. Rozwój nauki związanej z doborem najbardziej efektywnej pozycji na rowerze, nie tylko pod kątem aerodynamiki, ale też ergonomii i jak najlepszego wykorzystania możliwości organizmu przeżywa niezwykły rozkwit.

Największy problem stanowią dyscypliny najmniej zależne od sprzętu. Lekkoatletyka: rzuty, biegi i skoki są teoretycznie najbardziej skupione na osiągnięciach człowieka jako takiego. Można wspomnieć piekielnie szybkich biegaczy, którzy poruszali się “brzydko” i niepoprawnie technicznie a mimo to bijących kolejne rekordy. Można też wspomnieć poruszających się pięknie, podręcznikowo, a mimo to wolniejszych.

Owszem, również tu technologia ma znaczenie: szybsze bieżnie, tak jak szybsze baseny czy szybszy lód na torach łyżwiarskich odgrywają ważną rolę w poprawianiu wyników, lecz trudno sobie wyobrazić, by umożliwiało to aż taki wielki progres wyników.

Stąd też rekord Etiopki Almaz Ayana’i w biegu na 10000m budzi wielkie kontrowersje. Zawodniczka o 14 sekund poprawiła bowiem wynik Chinki Wang Junxia, która w swojej karierze stosowała doping. To tak, jakby podczas współczesnego Tour de France ktoś pojechał szybciej na Alpe d’Huez niż stosujący EPO Marco Pantani.

Co wiedzą Brytyjczycy?

Dominacja brytyjskich kolarzy torowych podczas Igrzysk w Rio de Janeiro jest imponująca. Tyle tylko, że tak jak w przypadku wielu innych konkurencji, nie tylko oni jeżdżą szybciej. Niesamowicie wysokie tempo prezentują również ich rywale.

We wspomnianym biegu na 10000m Ayana pobiła rekord świata, ale rekordy życiowe i jedne z najlepszych rezultatów w historii ustanawiały też jej rywalki. Etiopka była po prostu najszybszą z szybkich.

Drużyna Brytyjczyków rekord świata poprawiała w Rio dwukrotnie. Co ważne, swój własny rekord ustanowiony cztery lata temu w Londynie. Tyle tylko, że srebrni medaliści, Australijczycy również byli szybsi niż stary rekord, niestety dla nich Wiggins i spółka byli jeszcze mocniejsi, bardziej efektywni i aerodynamiczni.

W podobnej sytuacji co Australijczycy, w kobiecym wyścigu drużynowym znalazły się Amerykanki. Im nie pomogły nawet nietypowe rowery z napędem umieszczonym, dla zmniejszenia oporów, po lewej stronie.

Wygląda na to, że spośród wszystkich specjalistów, klucz do sukcesu znaleźli zawodnicy i inżynierowie zrzeszeni w Bristish Cycling. Anonsowane jako “najszybsze”, zaprojektowane specjalnie na Igrzyska rowery Cervelo faktycznie takimi się okazały.

W Rio dla Brytyjczyków po raz kolejny idealnie trafiono z każdą składową sukcesu w dyscyplinie, w której tych, decydujących składowych jest możliwie wiele. Fizjologia, selekcja, aerodynamika, ergonomia, lata doświadczenia i skupienie na jednym, jedynym celu zaowocowały oczekiwaną dominacją.

Tu trudno mówić o fenomenie takim jak Usain Bolt, Michael Phelps czy Anita Włodarczyk. Drużyna, która biła rekord świata w Rio jest tylko w 50% powtarzalna ze złotym składem z Londynu. Wymiana kolejnych trybów maszyny nie powoduje zatrzymania całości mechanizmu. Dobrze zaprojektowany system funkcjonuje niemal bez zarzutu. Nie przeszkodziły mu nawet niesnaski, dyskusje związane z selekcją czy oskarżenia o mobbing.

Ciągły rozwój, poszukiwanie kolejnych usprawnień to jedyny klucz do sukcesu. Na najwyższym poziomie wyczynu, zwłaszcza tam, gdzie poziom jest wyśrubowany do granic ludzkich możliwości a konkurencja silna i wyrównana, nie można liczyć na szczęście.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments