Poobijany i cierpiący Alberto Contador to wyzwanie dla jego pomocników i całej ekipy Tinkoff. Cel, na osiągnięcie którego wszyscy pracowali przez wiele miesięcy ucieka. Jak sobie poradzić w takiej sytuacji?

Po piątym etapie Touru i pierwszych poważniejszych podjazdach hiszpański mistrz traci do głównych rywali: Chrisa Froome’a czy Nairo Quintany 1’21”. To nie jest strata nie do odrobienia, ale stawia Contadora w trudnej sytuacji, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że konkurenci jadą aktywnie, są mocni i poza Richiem Porte uniknęli jakichkolwiek problemów.

To oznacza, że Alberto Contador, jeśli obrażenia, których doznał podczas kraks w dwóch pierwszych dniach Wielkiej Pętli nie są dość poważne, będzie musiał, mając 34 lata, pojechać najlepszy wyścig w życiu by te straty odrobić.

Podczas końcówki etapu prowadzącego przez Masyw Centralny, Rafał Majka znalazł się w ucieczce, pozostali pomocnicy, poza Romanem Kreuzigerem odpadli z peletonu, gdy tempo zaczęła nadawać ekipa Movistar a Czech, drugi obok Majki kluczowy “gregario” Contadora nie oglądając się na swojego lidera trzymał koło Froome’a i Quintany.

Efekt był taki, że Hiszpan drugi raz w tym wyścigu stracił cenne sekundy, co stawia go w trudnej sytuacji, jeśli nadal myśli o wygraniu żółtej koszulki.

Owszem, rok temu podczas Giro d’Italia Contador również leżał, co więcej, nie tylko się poobcierał, ale doznał kontuzji barku a mimo to był w stanie pokonać kolarzy Astany i wygrać cały wyścig, ale mimo wszystko trudno dziś sobie wyobrazić, by miał taki wyczyn powtórzyć.

Kolejnym elementem układanki jest fakt, że ekipa Tinkoff po sezonie 2016 przestaje istnieć, w związku i wygląda na to, że morale w ekipie nie jest na najwyższym poziomie.

W tym momencie warto przypomnieć sytuacje, w których lider drużyny z jakiś powodów niedomagał a mimo to drużyna wspierała go do samego końca.

By nie szukać daleko, część kariery Sylwestra Szmyda przebiegła pod znakiem jazdy dla Damiano Cunego, który zawodził oczekiwania i fanów i drużyny a polski pomocnik pozostawał przy nim w najtrudniejszych chwilach.

Mam też w pamięci Alexa Zulle, który podczas hiszpańskiej Vuelty nie trafił z formą i choć jego szanse dawno przepadły, do końca był asekurowany przez Piotra Brożynę.

Mający problemy z dojściem do dawnej dyspozycji Marco Pantani, pod koniec swojej kariery (a zarazem życia), zawsze miał przy sobie grupę wiernych i oddanych pomocników i przyjaciół, eskortujących go nawet wtedy, gdy “Pirat” nie był w stanie utrzymać się w grupie, ewidentnie niedomagał a w tunelu porażki nie było widać jakiegokolwiek światełka nadzieci.

Tym bardziej dziwi fakt, że Contador, który mimo wszystko wyścigu jeszcze nie przegrał został sam. Czy to oznacza, że Roman Kreuziger, który w 2013r mimo przegranej sprawy wspierał go do samego końca postanowił jechać na własne konto? A może sam Contador wie, że z planów wygrania tegorocznego Touru nic już nie zostało i uwolnił swoich kolegów z obowiązku pomocy?

Wierzę, że ktoś taki jak Alberto Contador nie złoży broni i jeśli tylko będzie w stanie, spróbuje powalczyć a jeśli zwycięstwo nie będzie możliwe, wprowadzi nieco dynamiki i zamieszania w czołówce. Sytuacja w grupie Tinkoff jest więc tym bardziej ciekawa do obserwowania i jest interesującym przypadkiem do zapamiętania.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments