Rafał Majka dołączył do grona kolarzy, którzy wygrywali klasyfikację górską Tour de France więcej niż raz. Choć tym razem bez zwycięstwa etapowego, jest jednym z tych zawodników, którzy zasłużenie sięgnęli po koszulkę w grochy.

Kropki na kilka sposobów

Losy klasyfikacji górskiej bywały różne. Czasami wygrywał ją, niejako przy okazji, najlepszy zawodnik klasyfikacji generalnej. Tak było w przeszłości z Coppim czy z Merckxem a niedawno z Froomem.

Zdarzało się też, że wybitny góral zwyciężał w całym wyścigu tak jak Federico Bahamontes, Lucien van Impe czy o mały włos Michael Rasmussen. Bywały również, może nie fuksy, ale rozstrzygnięcia niespodziewane, gdy faworyci generalki nie byli zainteresowani walką o “grochy” a specjaliści jazdy w górach albo przegapiali kluczowe ucieczki albo nie nadążali za liderami wyścigu.

Częstą praktyką jest natomiast, że koszulkę w grochy zdobywa bardzo dobry zawodnik, który niekoniecznie jest w stanie walczyć o wygranie Tour de France, za to jest na tyle mocny, by przez wiele dni jechać przed peletonem i zbierać punkty na kolejnych premiach górskich.

Powodów może być wiele. Richard Virenque w początkowej fazie swojej kariery walczył na premiach jako dodatek do rywalizacji o “generalkę”, natomiast po aferze Festiny zmierzył się ze swoimi ograniczeniami i skupił wyłącznie na górskich premiach. Wspomniany już Michael Rasmussen był genialny w górach, natomiast fatalnie jeździł na czas. Nie pozostawało mu więc nic innego niż popisywać się wspaniałymi rajdami na kolejnych etapach. Dla Samuela Sancheza, Thomasa Voecklera czy Laurenta Jalaberta grochy były jeszcze jednym trofeum w długiej karierze w momencie, gdy ich “silnik” wciąż był wystarczająco mocny, by zapewnić efektowne zwycięstwo, lecz nie na tyle by pozostać w grze o żółtą koszulkę.

Uniwersalny żołnierz

Rafał Majka jest wciąż bliżej początku niż końca swojej drogi jako kolarz specjalizujący się w wyścigach etapowych. Póki co jego dominującą cechą jest wytrzymałość, co udowodnił konsekwentną jazdą w Giro d’Italia (7,6 i 5 miejsce w trzech kolejnych startach) oraz Vuelta a Espana (3 lokata). O takim dorobku może pomarzyć większość zawodowców, tymczasem Polak w wieku zaledwie 27 lat może pochwalić się imponującym portfolio.

Co więcej, pokazał również, że nie straszna jest mu jazda na wysokim poziomie w dwóch wielkich tourach w sezonie. Dwukrotnie po przejechanym na własne konto Giro d’Italia przygotował formę na Tour de France, gdzie miał pomagać Alberto Contadorowi w walce o klasyfikację generalną. Ponieważ jego lider wycofywał się z wyścigu, Majka wdrażał “plan B”, czyli walkę o etapy i klasyfikację górską.

W 2014r zaskoczył świat triumfując na dwóch etapach, jednym w Alpach i jednym w Pirenejach. W tym sezonie, gdy poobijany Contador znów musiał zrezygnować z dalszej jazdy, ucieczki Majki nikogo nie zdziwiły. Nasz zawodnik regularnie zabierał się w odjazdy i choć tym razem nie udało mu się wygrać żadnego etapu, o jego dyspozycji i determinacji niech świadczy fakt, że będąc w czołówce wyłącznie na etapach górskich zdołał zająć dziesiąte miejsce w klasyfikacji punktowej. Tej samej, w której rywalizują sprinterzy i którą zdominował Peter Sagan.

Interesujący jest również styl, w jakim Majka jedzie w Tourze, walcząc o pozycję najlepszego górala. O ile na wyścigach, gdzie rywalizuje w klasyfikacji generalnej (Giro i Vuelta) wielu komentatorów zarzuca mu pasywność i bierność, w czasie Wielkiej Pętli, gdy w grę wchodzą “grochy” Polak staje się dynamiczną, nie stroniącą od spektakularnych akcji, klasyczną “kozicą”.

Potrafi i żwawo zmienić tempo pod górę i w imponujący sposób atakować na zjazdach, jest aktywny, dynamiczny i nie stroni od ryzyka. Trzeba mu jednak przyznać, że w tym wszystkim cechuje się dużą dojrzałością i, mimo wciąż młodego wieku, potrafi korzystać ze zdobytego doświadczenia. W swojej jeździe jest bowiem bardzo skuteczny, gdy trzeba nie zużywa cennej energii, zostawiając ją na kluczowe, najwyżej punktowane premie gdzie zdobywa przewagę nad rywalami.

Za tydzień, za rok

Ciekawe, na co zdecyduje się w najbliższej przyszłości. Czy w nowej grupie (gdziekolwiek nie pójdzie po zakończeniu współpracy z Olegiem Tinkowem), uwolniwszy się od cienia Alberto Contadora wejdzie na wyższy poziom jako lider klasyfikacji generalnej wielkich tourów? A może stanie się kolejnym seryjnym zwycięzcą klasyfikacji górskiej i łowcą najtrudniejszych etapów?

Tak czy inaczej, zanim zakończy ten, już teraz bardzo intensywny sezon, czeka go jeszcze kilka startów, w tym rywalizacja na olimpijskiej trasie w Rio de Janeiro. Ciekawe, czy do 6 sierpnia zdoła odzyskać na tyle świeżości, by włączyć się do walki o medale. Bo poza tym, że potrafi dobrze przejechać wielki tour, zarówno w “generalce” jak i wygrywając klasyfikację górską, jest też całkiem skutecznym i doświadczonym specjalistą ciężkich jednodniówek. Z miejscami na podium w Giro di Lombardia i Mediolan-Turyn nie będzie zaliczany do ścisłego grona faworytów, ale pozycji “czarnego konia” odmówić mu nie można.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments