Peter Sagan, szosowy mistrz świata ze startu wspólnego, na Igrzyskach Olimpisjkch w Rio de Janeiro wystartuje w konkurencji cross country na rowerze górskim. Zabiera jedyne miejsce w reprezentacji rodakom: Michalowi Lamiemu lub Martinowi Haringowi. Co oznacza start największej gwiazdy kolarstwa w XCO? Jakie są medalowe szanse Sagana?

Pomysł Petera Sagana nie jest całkiem oderwany od rzeczywistości. U progu kariery Słowak startował w mtb, odnosił nawet spore sukcesy: w 2008r (czyli osiem lat temu) zdobył mistrzostwo świata i mistrzostwo Europy juniorów w XCO oraz srebro mistrzostw świata w przełajach. W kolejnych sezonach skupił się jednak na szosie, stając się jedną z najjaśniej świecących gwiazd tego sportu. Znany jest nie tylko ze znakomitych rezultatów (w wieku zaledwie 26 lat ma na swoim koncie mistrzostwo świata, Ronde van Vlaanderen, cztery wygrane “zielone koszulki” najlepszego sprintera Tour de France oraz osiem etapów wielkich tourów), ale też z charyzmy i specyficznego poczucia humoru.

Po udanej kampanii wiosennych klasyków w tym roku i po zapoznaniu się z charakterem trasy wyścigu szosowego w Rio, Peter Sagan stwierdził, że chce zaryzykować powrót do korzeni, czyli start w mtb. Runda szosowa jest dla niego za trudna, odbierając szanse na dobry wynik, na który Słowak liczy w XCO.

A conto startu na Igrzyskach Sagan spróbował swoich sił w dwóch wyścigach: w Austrii i Czechach w przerwie między klasykami a przygotowaniami do dalszej części sezonu. Poszło mu średnio, choć widać było potencjał, jaki drzemie w organizmie zawodnika.

O technikę mistrza nie ma się co obawiać: mimo kilometrów spędzanych na szosie nadal potrafi znakomicie poradzić sobie z trudnościami terenu a i trasa w Rio, choć wymagająca, daleka jest od znanych z Pucharu Świata hardkorów.

Jeśli Słowak w Rio zmieści się choćby w top10 wyścigu XCO, będzie to mimo wszystko spora niespodzianka. Nawet, jeśli na Igrzyskach paradoksalnie jest nieco łatwiej o dobry rezultat niż na np. Pucharze Świata (ze względu na ograniczoną liczbę startujących, by nie szukać daleko, zamiast sześciu niesamowicie mocnych Szwajcarów, będzie ich tylko trzech), słuszne są obawy, że Saganowi zabraknie specyficzności w przygotowaniach. W wyścigu mtb wystartuje zaledwie cztery tygodnie po Tour de France i choć z pewnością jego “silnik” tlenowy będzie więcej niż wystarczający, może mu zabraknąć typowej dla współczesnego cross country dynamiki. O tym, że w stawce specjalistów XC nie jest łatwo przekonuje się w tym roku wybitny przełajowiec Mathieu van der Poel.

Można powiedzieć, że w tej sytuacji cierpią “właściwi” reprezentanci Słowacji w XC: Michal Lami i Martin Haring, zajmujący odpowiednio 32 i 95 miejsce w rankingu UCI, są przewidziani do rezerwy a Haring pojedzie na szosie. Kto wie, może przy sprzyjających wiatrach Lami mógłby się zakręcić w okolicach top15, czyli uzyskać wynik, który jest realny w przypadku Sagana.

Tyle tylko, że już sam start szosowego mistrza świata w “niszowej” odmianie kolarstwa jaką jest XCO nobilituje kolarstwo górskie i zwraca na nie większą uwagę niż rekordzista Julien Absalon czy jego wielki rywal Nino Schurter.

Pomysł słowackiej super-gwiazdy, jakkolwiek kontrowersyjny a decyzja słowackiego związku kolarskiego jakkolwiek niesprawiedliwa dla “etatowych” zawodników XC robi więcej dla mtb niż wiele lat promocji przez Red Bulla czy samą UCI. Dzięki swojemu kaprysowi, blask reflektorów skierowanych zazwyczaj na niego, spłynie na pozostałych “górali” startujących w Rio. Znając Sagana, możemy się spodziewać kolejnych filmików, zdjęć, wywiadów i reportaży, zatem kolarstwo górskie zagości w mediach: kolarskich, szosowych, mtbike’owych a co najważniejsze, tych “ogólnych”, mainstreamowych.

Zarówno dla samego kolarza jak i dla dyscypliny, którą wybiera to zatem spore wydarzenie. Jeśli, jakimś cudem, Sagan zdobyłby w Rio medal w XCO, byłaby to wielka sprawa, potwierdzenie znanej już klasy zawodnika i nawiązanie do stylu dawnych mistrzów, którzy chętnie ścigali się w wielu odmianach kolarstwa. Pod tym względem wyścigi rowerowe w Rio będą szczególne, ponieważ na torze o medale chcą walczyć Bradley Wiggins i Mark Cavendish, inni wybitni przedstawiciele “szosy”. Wygląda więc na to, że kolarstwo czeka dobry czas i choć dla specjalistów XCO czy toru decyzje gwiazd zawodowego peletonu są trudnym wyzwaniem, wygląda na to, że docelowo większość na nich skorzysta.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments