Pobrukowe loverove na poniedziałek. Minie jeszcze kilka dni, zanim z kocich łbów przerzucimy się na gładki asfalt

1. Galeria technikaliów z Paryż-Roubaix

Na duże i dobre zdjęcia z trasy wciąż czekamy, zatem zanim będą dostępne, garść sposobów, w jakie zawodowcy radzą sobie z jazdą po bruku.

2. Znów zbyt blisko


Po raz kolejny motocyklista jadący w kolumnie wyścigu nie wyhamował przed kraksą kolarzy. Lasek Arenberg to jeden z najtrudniejszych, brukowanych sektorów na trasie Paryż-Roubaix, gdzie często dochodzi do upadków. Włoch Elia Viviani z ekipy Sky był jednym z tych, którzy tym razem leżeli w kraksie. Jadący za peletonem motocykl nie zdążył się zatrzymać na nierównej i śliskiej nawierzchni i wpadł w Vivianiego. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że skończyło się na potłuczeniach, ale przecież zaledwie kilkanaście dni temu w podobnych okolicznościach incydent z udziałem Antoine Demoitie’a zakończył się tragicznie – śmiercią zawodnika.

3. Sagan cyrkowiec. Cancellara… no cóż

Ostatnie w karierze „Piekło Północy” nie było szczęśliwe dla Fabiana Cancellary. Najpierw na jednej z, w sumie nielicznych kałuż, poślizgnął się, przewrócił i w ten sposób zakończył pościg zbliżający się do grupy Boonena, Stannarda, Rowe’a, Vanmarcke’a i Haymana. Z tej kraksy mistrzowsko uratował się jedynie Peter Sagan:

Sam Cancellara do mety dojechał kilka minut i za zwycięzcami i za Saganem. Próba rundy honorowej na torze w Roubaix również nie zakończyła się dla niego korzystnie:

Zatem dwa wnioski na dziś: Cóż, trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. I tak dalej ;). Oraz: drogie dzieci, uczcie się bunny-hopów. Nigdy nie wiadomo, kiedy się Wam przydadzą.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments