Evelyn Stevens z rekordem godzinnym, Greg Van Avermaet po długiej przerwie wygrywa ważny klasyk, sensacyjny Jasper Stuyven, znakomity Łukasz Wiśniowski i Kross Racing Team w wysokiej formie. Działo się w ten weekend!

Świetna Evelyn Stevens

O rekordzie Amerykanki było już w dzisiejszym loverove. Dystans 47,980km robi wrażenie, ale w całym wydarzeniu ważny jest inny element. W przeciwieństwie do Sary Storey, Molly Shaffer Van Houweling i Biridie O’Donell, Stevens jest czynną zawodniczką elity i ma kontrakt w jednej z najlepszych grup zawodowych (Boels Dolmans). To oznacza, że kobiecy rekord godzinny wszedł na inny poziom sportowy, o czym świadczy choćby przewaga ponad 1km nad O’Donell. Pytanie, która kolejna z pań podejmie się wyzwania i czy do takiej próby zdecyduje się podejść jedna z mocnych i utalentowanych Polek?

Istotnym elementem rekordu Stevens była wysokość, na której walczyła z dystansem w ciągu regulaminowych 60 minut. Betonowy (sic!) tor w Colorado Springs położony jest na wysokości 1800m n.p.m.

Z pary “wiecznie drugich” wygrywa Van Avermaet

Greg Van Avermaet to jeden z bardziej doświadczonych specjalistów wyścigów klasycznych, ale w swojej karierze więcej ma wygranych etapów oraz całych etapówek niż imprez jednodniowych, na których zależy mu szczególnie.

Wraz z Peterem Saganem stał się pewnego rodzaju specjalistą dobrych wyników nie będących zwycięstwami. Mimo ogromnego potencjału, do tej pory na swoim koncie miał “tylko” Paryż-Tours w 2011r. W międzyczasie stawał już na podium Paryż-Roubaix, Dookoła Flandrii, Paryż-Roubaix, Gandawa-Wevelgem a zwycięstwo w Classica-San Sebastian odebrał mu szarżujący motocyklista.

Sezon klasyków 2016 rozpoczął od ważnego zwycięstwa w Omloop Het Nieuwsblad. Po selekcji na kolejnych podjazdach i odcinkach brukowanych Van Avermaet znalazł się w pięcioosobowej czołówce wraz z Peterem Saganem, Lukiem Rowe i Tiesjem Benootem oraz Alexisem Gougeardem.

Na finiszu Van Avermaet dał pokaz siły, pewnie ogrywając zmęczonych Sagana i Benoote’a. Nawet, jeśli w kolejnych klasykach Van Avermaet nie będzie błyszczał, wygrana w OHN do pewnego stopnia rozlicza go z wiosny i, co najważniejsze, częściowo zdejmuje piętno “niespełnionego”, “wiecznie drugiego” i “nieskutecznego kolarza”.

Teraz pod presją, nie pierwszy już z resztą raz, będą Peter Sagan a także kolarze Etixx-Quickstep.

Rewelacyjny Jasper Stuyven

Kto taki? Cóż, belgijski zwycięzca niedzielnego Kuurne-Brukesla-Kuurne to od najmłodszych lat nie tylko utalentowany, ale i skuteczny zawodnik. Był. m.in. mistrzem świata juniorów i stał na podium Paryż-Roubaix oraz Liege-Bastogne-Liege orlików. Rok temu wygrał etap hiszpańskiej Vuelty po finiszu z kilkudziesięcioosobowej ucieczki.

W tegorocznym K-B-K również znalazł się w wyselekcjonowanej czołówce, z której samotnie odjechał 20km przed metą, znakomicie “rozprowadzony” do ataku przez Boya Van Poppela. Kolarze Trek-Segafredo musieli być bardzo pewni swego, inicjując tak śmiałą akcję dość daleko przed metą.

Stuyven (rocznik 1992) mocno cisnął nie zważając na wiatr i pościg prowadzony przez Juliena Vermote oraz Toma Boonena. Kolarze Etixx-Quickstep ewidentnie nie byli jeszcze w miniony weekend w optymalmej formie, ponieważ nie zdołali dogonić samotnego uciekiniera.

Ostatecznie Stuyven z wystarczającą przewagą dojechał do mety, z peletonu najmocniejszy był Alexander Kristoff (z tyłu jego koledzy dość długo prowadzili nieskuteczną pogoń) a najlepszym kolarzem Etixxu został tego dnia Łukasz Wiśniowski. Polak pięknie zafiniszował i o ile się nie mylę, ustanowił “rekord Polski” w tym klasyku.

Z otwarcia sezonu wyścigów jednodniowych jego koledzy wychodzą jednak z podkulonym ogonem. Zarówno w Omloop Het Nieuwsblad jak i w Kuurne-Bruksela-Kuurne zawodnicy Etixx-Quickstep, tradycyjnie mocni w brukowanych, belgijskich wyścigach, nie mieli decydującego głosu i muszą czekać kilka tygodni na odbudowę morale i pozycji, do której przyzwyczaili swoich fanów.

Ciekawie wygląda też sytuacja wśród młodych, belgijskich kolarzy. Oczy specjalistów zwrócone były na Tiesja Benoote’a, który dobrze spisał się w OHN (był trzeci) a od zeszłorocznej “Flandrii” stawiany jest jako następca Toma Boonena, tymczasem cenne zwycięstwo w Kuurne-Bruksela-Kuurne odniósł o dwa lata od niego starszy (ale wciąż młody) Stuyven.

Jak więc widać, w belgijskim kolarstwie nie ma próźni. Nawet. jeśli Boonen powoli gaśnie, a Sep Vanmarcke czeka na przebudzenie i realizację oczekiwań względem swojej osoby, na horyzoncie wyrasta kolejne pokolenie znakomitych specjalistów wyścigów klasycznych.

@fabian.giger & @bwawak1 We are so proud of You Guys! Fabian wins general classification and Bartek takes great 5th…

Posted by Kross Racing Team on Sunday, 28 February 2016

Wawak z punktami UCI

“Sunshine Cup” na Cyprze po raz kolejny gościł mocnych kolarzy mtb. Ta quasi etapówka dla zawodników XC (a raczej zestaw kilku wyścigów punktowanych wspólnie: czasówki, dwóch jakby maratonów oraz finałowego XCO) cieszy się sporą popularnością, m.in. ze względu na wysoką kategorię UCI.

W tym roku wystartowali tam Marco Aurelio Fontana, Jose Antonio Hermida, planujący start na Igrzyskach w Rio przełajowiec Mathieu van der Poel, Maxime Marotte czy Jaroslav Kulhavy. W tym gronie znakomicie spisali się kolarze Kross Racing Teamu: Fabian Giger wygrał klasyfikację generalną a Bartłomiej Wawak był piąty, co dało mu 110 punktów do rankingu UCI (wciąż niezaktualizowanego) niezmiernie cenne w kontekście kwalifikacji olimpijskich.

Gorzej poszło Pauli Goryckiej, która zajęła 22. lokatę. W kategorii kobiet zwyciężyła “niezniszczalna” Gunn-Rita Dahle.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments