Przełajowe mistrzostwa Polski, trasa hiszpańskiej Vuelty, kolarze wyróżnieni w plebiscycie Przeglądu Sportowego, odrobina technikaliów i ciekawe rozstrzygnięcie mistrzostw Australii. Najważniejsze wydarzenia kolarskiego weekendu w poniedziałkowym skrócie.

Imponująca frekwencja na przełajowych Mistrzostwach Polski

327 kolarzy ścigających się na zaśnieżonej trasie w styczniu w Polsce to naprawdę sporo. To najwyższa frekwencja od lat. Biorąc pod uwagę, że nasz klimat nie sprzyja uprawianiu cyclocrossu, trzeba to uznać spory sukces. Nawet, jeśli dla części zawodników przełaje są tylko zimowym treningiem, to jednak by regularnie startować w zawodach trzeba mieć dodatkowy rower i trochę ponadprogramowego sprzętu co już samo w sobie wymaga wysiłku i zaangażowania.

Trudno powiedzieć, czy z renesansu krajowych przełajów wynikną sukcesy międzynarodowe. Póki co nasi “błotniacy” rzadko sprawdzają swoje możliwości w innym niż własne gronie. Tak czy inaczej to niezła baza by zacząć snuć plany o nawiązaniu rywalizacji choćby z Czechami, którzy jako jedni z nielicznych w Europie są w stanie podgryzać Belgów i Holendrów dominujących w tej odmianie kolarstwa.

Mistrz Polski Elity Marek Konwa zapowiedział skupienie się na karierze mtb, trudno powiedzieć, jak na mistrzostwach świata poradzi sobie Olga Wasiuk (na mistrzostwach Europy rozegranych w listopadzie w Holandii była 18. na 22 zawodniczki).

Tak czy inaczej ponad trzystu zawodników to jest już jakiś potencjał, na którym można coś budować.

Trasa Vuelta a Espana i plany Alberto Contadora

Poznaliśmy trasę trzeciego wielkiego touru sezonu 2016. W tym roku pozycja hiszpańskiej Vuelty będzie o tyle trudna, że dla wielu gwiazdorów kulminacyjnym punktem sezonu będzie połączenie Tour de France i Igrzysk Olimpijskich.

Zarządzani przez francuskie ASO Hiszpanie przygotowali ciekawą kombinację dynamicznych etapów z finiszami na krótkich, stromych “ściankach” z kilkoma bardzo ciężkimi odcinkami w górach (Asturia z Lagos da Covadonga, Pireneje z Aubisque) a balansu całości nadają dwie, niekrótkie czasówki: 29,4km drużynowa na otwarcie wyścigu i 39km indywidualna na trzy dni przed końcem (szczegóły trasy znajdziecie np. w rowery.org)

Co ciekawe, start w Vuelcie rozważa… Alberto Contador. Nie wiem, ile w tym jego działań wizerunkowych a ile powracających marzeń o wygraniu dwóch wielkich tourów w sezonie. Wiele zapewne zależy od wyniku na Tour de France i zmęczenia po utrzymywanej do Igrzysk w Rio dyspozycji. Biorąc pod uwagę, że Hiszpan zapowiedział zakończenie kariery po sezonie 2016, obecnie nic nie może być pewne.

Plebiscyt Przeglądu Sportowego

Rafał Majka został wybrany ósmym najpopularniejszym sportowcem w kraju. Tyle, w oczach masowej publiczności warte jest trzecie miejsce Vuelta a Espana oraz etapowa wygrana w Tour de France. W kategorii “Impreza roku” nie pierwszy raz nagrodzony został wyścig Tour de Pologne. Wygląda więc na to, że kolarstwo zadomowiło się na obrzeżach głównego nurtu komunikacji w mediach.

Plebiscyt Przeglądu Sportowego to swoisty konkurs nie tylko piękności ale też odpowiedź na pytanie, który zawodnik w minionych 12 miesiącach był na tyle skuteczny na arenie swojej dyscypliny oraz zaprezentował wystarczającą charyzmę, by trafić do świadomości szeregowego kibica w ogóle. To może, choć nie musi, przełożyć się na sytuację samego zainteresowanego jak również jego kolegów i rywali.

Kolarstwo cierpiące na permanentne problemy wizerunkowe (doping, rywalizacja uznawana za monotonną, mało dynamiczną czy wręcz nudną, skomplikowane zasady pisane i niepisane, postrzeganie przez pryzmat własnej jazdy “do sklepu po bułki”, zatem nic trudnego i ciekawego) wciąż potrzebuje tego typu bodźców by przyciągać do siebie sponsorów, widzów i młodych zawodników.

Nasi mistrzowie nie cieszą się taką popularnością jak choćby Peter Sagan na Słowacji, najlepsi kolarze brytyjscy czy też Belgowie i Holendrzy, gdzie wyczynowa jazda rowerem to sport narodowy, mimo to powoli zdobywają sobie czas w mediach i miejsce w sercach fanów, co zwyczajnie cieszy. Pozytywna wydaje się też mobilizacja środowiska rowerowego, które przy każdej możliwej okazji dość aktywnie bierze udział w tego typu plebiscytach.

Pierwsi odważni

Prokontynentalna drużyna Roompot Orange jest pierwszą, która zadeklarowała, że od początku sezonu 2016 będzie używała wyłącznie hamulców tarczowych. UCI dopuściła stosowanie “tarczówek” w wyścigach zawodowców, ale większość zespołów czeka do wiosennych klasyków by rozpocząć korzystać z nowej, jak na szosę technologii.

Holendrzy tłumaczą, że zmiana w trakcie sezonu byłaby kosztowna (ma to spory sens) a ich sponsorzy (producent ram Isaac oraz dostarczający napęd i hamulce SRAM) mają gotowy sprzęt by od razu przesiąść się na tarcze.

Zobaczymy, czy ktoś zdecyduje się na zastosowanie takiego rozwiązania podczas styczniowych Tour de San Luis i Tour Down Under. Jeśli nie, Roompot Orange otworzy “sezon na tarcze” podczas Volta a la Comunitat Valenciana na początku lutego.

Powrót Bobridge’a

Wydawało się, że po nieudanej próbie pobicia rekordu godzinnego rok temu Jack Bobridge będzie raczej zmierzał w stronę kolarskiej emerytury. Tymczasem na sezon 2016 podpisał kontrakt z ekipą Trek Segafredo i znakomicie rozpoczął sezon wygrywając mistrzostwa Australii ze startu wspólnego.

Bobridge nie tylko wygrał, ale też zrobił to w świetnym stylu, po samotnej wielokilometrowej akcji (uciekł rywalom 90km przed metą) z dużą przewagą nad peletonem.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments