Od ładnych kilku dni jeżdżę tylko w terenie. Przy temperaturach (solidne minus kilka) i w takich warunkach (lód na szosach, miły śnieżek poza nimi) to najbezpieczniejsze, najsensowniejsze i najprzyjemniejsze rozwiązanie. Jak sobie radzę z jazdą po białym?

Zimą rower mtb ratuje sytuację. Gdy jest mróz i ślisko, schowanie się w terenie to szansa na efektywny, bezpieczny trening i sympatyczną przejażdżkę w jednym. Można zrobić niemal wszystko, co się chce poza wyrafinowanymi ćwiczeniami na wysokiej intensywności. Jeśli z jakiś powodów musisz je wykonywać o tej porze roku, pozostaje trenażer.

Tak czy inaczej solidna runda w terenie to dobry sposób, by poprawić nie tylko wydolność, ale i technikę. Poniżej kilka podstawowych zasad, jak radzić sobie z jazdą po śniegu

1.Wybór trasy

Śnieg jest miły i miękki a do tego wcale nie jest tak śliski jak się może wydawać. Mimo to przyczepność jest mniejsza, zwłaszcza, gdy ścieżka pnie się stromo w górę. Przez to niezłym pomysłem jest wybranie trasy bardziej płaskiej i mniej wymagającej niż latem. Ponieważ i tak część ścieżek będzie nieprzejezdna – zasypane znikną pod śniegiem i niekoniecznie będzie można w nie trafić – nawet polne czy leśne drogi, latem uznawane za łatwe autostrady staną się wystarczająco ciekawe.

2. Wybór tempa

Gdy jest zima, to jest zimno a to oznacza ciepłe ciuchy i chłodne powietrze wpadające do gardła. Jeśli planujesz dłuższą przejażdżkę, wybierz “trening metodą ciągłą”. Nie spinaj się zanadto, bo pod windstopperem i ciepłą bielizną spłyniesz potem i nawet najdroższy strój nie odprowadzi tego na zewnątrz. Zmarzniesz, zawieje cię i skończysz w łóżku z aspiryną zamiast trenować. Jeśli chcesz przycisnąć, nie oddalaj się zbytnio od domu i nie jeździj za długo. Tak czy inaczej “kilometry bazy” czy jakkolwiek nazywasz długie, spokojne przejażdżki możesz zrealizować w terenie bez większego problemu.

3. A właściwie to po czym ja jadę?

Szaro-ponure poranki, zachmurzenie i brak słońca bardzo “spłaszczają” teren, dodatkowo przysypany i zawiany śniegiem. Zimą często nie wiadomo, gdzie prowadzi ścieżka oraz co znajduje się pod “białym puchem”. Zachowaj czujność i rozluźnij się nawet bardziej niż latem. Odpowiedni balans i wychwytywanie nierówności pracą ciała uchroni cię przed upadkiem gdy zaskoczy cię ukryta pod śniegiem dziura, korzeń lub koleina.

#morning #ride #mtb #cycling #rower #winterbike #winter #freezing #january #offroad

A photo posted by Marek Tyniec (@xouted) on

4. Problem z przyczepnością

Nie bez powodu Eskimosi na to, co my nazywamy śniegiem mają kilkaset różnych określeń. Różnice w przyczepności, fakturze, zachowaniu roweru na różnych typach białego podłoża są olbrzymie. Dzień po dniu w tym samym miejscu może “trzymać” albo być ślisko, możesz jechać żwawo albo męczyć się mieląc w miejscu tylnym kołem. Jeśli pojeździsz zimą w terenie, latem o wiele mniej rzeczy cię zaskoczy. Nauczysz się łapać równowagę i dozować siłę pedałowania przy różnej przyczepności. A jeśli już jakkolwiek zaadaptujesz się do zimowych warunków, przyjdzie czas na najfajniejszy element całej zabawy:

5. Kontrolowane poślizgi

Jasne, nie wykręcisz “bączków” jak swoim autem na parkingu pod Tesco ;), ale możesz spróbować dwóch rzeczy. Po pierwsze, bez większych konsekwencji poszukiwać granic przyczepności rowerowych opon. Po drugie, jeśli stracisz kontrolę, upadek na śnieg będzie mniej bolesny niż na kamienie lub asfalt a dodatkowo zimowe ciuchy zamortyzują uderzenie. A jeśli uda ci się właściwie wyczuć rower, nauka poślizgów będzie prawdziwą przyjemnością.

Higiena i konserwacja

To też jest świetne w zimowej jeździe mtb. Chociaż wrażenia przypominają zabawę w błocie, rower de facto pozostaje czysty. Nie zapominaj jednak po powrocie do domu choćby spłukać wszystko ciepłą wodą. Po co topiący się śnieg ma ci kapać na podłogę? No i niestety dojeżdżając w teren z pewnością ochlapiesz się solą a części rowerowe bardzo tego nie lubią. Pewnym minusem jest też zwiększone zużycie opon. Na śniegu guma  znika szybciej, kryształki zamarzniętej wody “koszą” bieżnik bardziej niż ostre kamienie!

Co jeszcze? Pamiętaj, że w ciepłych rękawiczkach wyczucie hamulców jest nieco inne. Nie zapominaj też o piciu, najlepiej z izolowanego bidonu. Wbrew pozorom zimą można się nieźle odwodnić.

Jeśli macie własne doświadczenia z jazdy po śniegu, podzielcie się nimi w komentarzach :)

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments