Rafał Majka po 22 latach “odczarował” dla Polski podium wielkiego Touru zajmując trzecie miejsce w Vuelta a Espana. Z kolei Peter Sagan w końcu zanotował swoje Wielkie Zwycięstwo wygrywając mistrzostwa świata w Richmond. Te wszystkie osiągnięcia bledną jednak przy Pauline Ferrand-Prevot, która w ciągu roku zdobyła cztery tęczowe koszulki, co więcej, w różnych, kolarskich konkurencjach.

Konsekwencja górą

Rafał Majka podczas Vuelty jechał nieco defensywnie, ale kilka jego ataków mogło się podobać. Co ważne, zaprezentował taktyczną dojrzałość i skuteczność, poparte wysoką dyspozycją. Choć nieco poniżej (także swoich) oczekiwań pojechał na czas, w ciągu całych trzech tygodni hiszpańskiego touru spisywał się znakomicie. Gdy na ostatnim górskim etapie ekipa Astany ostatecznie rozprawiała się z Tomem Dumoulinem, Majka także wziął sprawy w swoje ręce. Wraz z Nairo Quintaną odjechał z peletonu, razem przeskoczyli do ucieczki, gdzie czekali na nich pomocnicy i w ten sposób Polak wspiął się na podium wyścigu. Niewiele zabrakło by tym ruchem ograł też “Purito” Rodrigueza, ale trzecie miejsce na mecie w Madrycie i tak jest super.

Cały wyścig padł łupem Fabio Aru. Włoch wiele zawdzięcza Michelowi Landzie, swojemu górskiemu superpomocnikowi. Nierówna jazda Aru, tak w konkretnych imprezach jak i w czasie całego sezonu budzi pewne wątpliwości co do źródeł eksplozji formy, ale przynajmniej nie można mu zarzucić, że unika konfrontacji i jeździ zachowawczo. Dzięki temu ma na swoim koncie drugie miejsce w Giro d’Italia i pierwsze w Vuelta a Espana w jednym sezonie.

Tom Dumoulin, choć ostatecznie poległ i wypadł nawet z pierwszej piątki klasyfikacji generalnej, uznawany jest za objawienie sezonu i bohatera Vuelty. Jeden, dwóch górskich pomocników w składzie ekipy Giant Alpecin i kto wie, może to Holender byłby zwycięzcą całego wyścigu.

Ferrand-Prevot legendą

Mistrzostwa świata mtb rozegrano w Andorze, większość wyścigów odbywała się przy paskudnej pogodzie. Maja Włoszczowska miała nieco problemów technicznych, ale zdołała ukończyć wyścig elity kobiet na szóstym miejscu. Monika Żur dobrze poradziła sobie wśród orliczek (7. lokata) a Marek Konwa, mimo nienajlepszego ustawienia na starcie zdołał awansować do trzeciej dziesiątki wyścigu mężczyzn, gdzie Nino Schurter zbliżył się do Juliena Absalona i dzięki czwartej tęczowej koszulce przegrywa z Francuzem już tylko 4:5 biorąc pod uwagę zdobyte tęczowe koszulki. Bohaterką mistrzostw i być może najlepszym kolarzem sezonu 2015 w ogóle była rodaczka Absalona, Pauline Ferrand-Prevot. W ciągu roku wygrała cztery tytułu mistrzowskie: na szosie (w Ponferradzie, październik 2014), w przełajach (w Taborze, zima 2015) a w Vallnord triumfowała z kolegami z drużyny w sztafecie a następnie indywidualnie sięgnęła po “tęczę” w elicie kobiet. Ferrand-Prevot jest prawdziwym, kolarskim omnibusem i jedną z najważniejszych postaci we współczesnym kolarstwie. Pomyślcie tylko, jak wielką gwiazdą byłby mężczyzna z takim dorobkiem.

Polacy na szosie

Katarzyna Pawłowska ze srebrem i Katarzyna Niewiadoma z brązem, podobnie jak Michał Kwiatkowski to efekt jazdy Polaków w zespołach Boels Dolmans, Rabo Liv i Etixx-Quickstep podczas mistrzostw świata w Richmond. Jazda drużynowa nie daje tęczowej koszulki, ale obecność w składzie najlepszych ekip zawodowych potwierdza klasę naszych kolarek i kolarzy. Co więcej, Niewiadoma zajęła siódme a “Kwiato” ósme miejsce w wyścigach ze startu wspólnego a Maciej Bodnar i Marcin Białobłocki zmieścili się w pierwszej dziesiątce jazdy indywidualnej na czas.

Sagan w końcu wielki

Wszystkich przyćmił jednak Peter Sagan. Słowach, który od wielu miesięcy szukał ważnego zwycięstwa. Formę i pewność siebie (choć leżał w kraksie) odbudował na trasie hiszpańskiej Vuelty. Na mistrzostwach w Richmond, mimo skromnej drużyny, pojechał po mistrzowsku. Wyczekał, przyczaił się a gdy trzeba bezkompromisowo zaatakował. Znów ważnym elementem decydującym o tęczowej koszulce były zjazdy, a lekko prowadząca w górę szosa do mety musiała być dla Słowaka bardzo bolesna. To był jednak jego dzień i nawet wypięty z pedału but nie przeszkodził mu w odniesieniu pięknego zwycięstwa. Od tego momentu Sagan stara się jak może, by godnie nosić tęczową koszulkę. Największym wyzwaniem będzie dla niego jazda w wiosennych klasykach, gdzie zmierzy się z rolą faworyta, dodatkowo oznaczonego symbolami mistrza świata.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments