Moja szosówka to uniwersalny rower treningowy. Nic wyrafinowanego. Pewnie podobną ma większość z Was. Gdy zbliża się zima uzbrajam ją tak, by bezpiecznie i bezproblemowo przejeździć kolejne miesiące.

Pełne błotniki

To absolutna podstawa. Bez względu na to, czy masz jeden rower, czy dodatkową treningówkę, która na stałe przystosowana jest do jazdy w trudniejszych warunkach. Pełne błotniki to suche stopy, suchy tyłek i czysta twarz kolegi, który jedzie za tobą. Do współczesnych szosówek dostępne są właściwie tylko dwie opcje: SKS Race Blade oraz Crud Racer. Od biedy można próbować montować klasyczne błotniki wymagające gwintowanych oczek w ramie, przy pomocy przejściówek, zipów czy srebrnej taśmy. Najłatwiej będą mieli właściciele rowerów mtb o kołach 26”. Z kołami 29” będzie trudniej.

Tak czy inaczej, każde z tych rozwiązań ma głównie wady. Błotniki to irytujący dodatek do roweru, zawodny, zwiększający masę i opór aerodynamiczny, ale niezbędny. Kupując błotniki nie myśl o tym, że przepłacasz za kilka kawałków tworzywa, lecz o tym, że nabywasz suche stopy, nieprzeziębiony pęcherz i szansę na treningi w grupie.

ZIMOWY

Rower szosowy uzbrojony na zimę

Zimowe opony

Czyli nieco szersze, bardziej odporne na przebicie i zużycie oraz z nacięciami odprowadzającymi wodę. Jeśli przez cały sezon jeździsz na 23mm, załóż 25mm. Jeśli na 25mm, przerzuć się na 28mm (o ile zmieszczą się w twoim rowerze i będą współpracowały z błotnikami). Gdy jest mokro a na drogach zalega żwir i śmieci, o wiele łatwiej o defekt – niewielkie, ostre przedmioty wchodzą w oponę jak w masło.

Wybierz więc modele przeznaczone do treningu a nie do ścigania, w jakiś sposób wzmocnione. Ultralekkie slicki zostaw sobie na lato. Kontroluj też stan opon – ewentualne nacięcia, powbijany w gumę żwir itp. mogą skrócić twój trening a nie ma nic gorszego niż zmienianie dętki na mrozie, będąc wcześniej solidnie rozgrzanym.

Jeśli jeździsz “góralem” po szosie, po prostu nie zakładaj na zimę najbardziej wytartych i zużytych opon z lata. Niemal dowolna, terenowa guma poradzi sobie w większości warunków pod warunkiem, że cokolwiek z niej zostało.

Processed with VSCO with a5 preset

Zimowe oponki na szosę

Mocne koła

Skoro już jesteśmy w tych okolicach, warto wspomnieć o całych kołach. Większość gotowych rowerów ma koła niższej klasy niż reszta osprzętu. Są mniej odchudzone, pochodzą z tańszych grup lub linii produktów. W przypadku szosówek to zazwyczaj pierwszy element, który bierzemy pod uwagę przy ewentualnym “upgradzie”. Dzięki takiej zmianie nawet średniej klasy rower stanie się żwawszy a przyjemność z jazdy wzrośnie.

Stare koła będą w sam raz na zimę. Popularne modele Mavica, Shimano czy Fulcrum są ciężkie, ale bardzo mocne, odporne na jazdę po dziurach, które zimą pojawiają się już po pierwszych przymrozkach. Problemem jest zużycie obręczy. Kupno oryginalnych jest skomplikowane i niezbyt opłacalne, dlatego najlepszym pomysłem są nie koła systemowe a klasyczne, złożone z oddzielnych komponentów, łatwe w serwisie i niedrogie w naprawie.

Processed with VSCO with c1 preset

Stare koła dobrze sprawdzą się zimą

Oświetlenie

Jeśli tak jak ja jeździsz rano, zaczynasz trening po ciemku. Jeśli po południu, niemal cały wykonujesz po zapadnięciu zmroku. Nawet będąc szczęściarzem, który może wyjść na rower w południe nie raz trafisz na dzień tak ponury i mglisty, że włączenie lampek będzie konieczne. Zrób miejsce na kierownicy, zamontuj uchwyty i sprawdzaj stan baterii. Zależnie od pory dnia, długości treningu i twoich potrzeb załatwisz sprawę albo za kilkadziesiąt albo za kilkaset złotych. Tak czy inaczej, pamiętaj o tym, żeby być widocznym.

Bidon termiczny

Możliwość wzięcia łyku ciepłego płynu po pół godziny mroźnej przejażdżki jest bezcenna. Szansa, by po dwóch godzinach nadal móc nawodnić organizm to być albo nie być, zarówno tego dnia jak i w kolejne. Choć ćwiczymy w niskich temperaturach, organizm nadal traci wodę i minerały. Niezamarzający napój to nieprzeziębione gardło i utrzymanie wydolności przez cały czas trwania treningu. Tańszy bidon-termos po prostu zabezpieczy izotonik przed zmianą w sorbet, droższy utrzyma przyjemne ciepło, o ile oczywiście wlejemy do niego płyn we właściwej temperaturze.

Torebka podsiodłowa i pompka

Z torebką na co dzień jeżdżą nawet zawodowcy, więc to żaden obciach. Po prostu nie kupuj takiej, do której zmieści się kilogram ziemniaków. Wystarczą dwie dętki, łyżki, scyzoryk z imbusami i skuwacz. Dzięki temu wcześniej czy później wrócisz z każdej przejażdżki. Pompkę przyczep pod koszykiem bidonu albo schowaj do kieszeni. Jednak im mniej rzeczy na plecach, tym lepsze działanie “oddychających ciuchów”, więc torebkę warto wozić pod siodełkiem.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments