Alberto Contador, choć wciąż bez wygranego etapu, odzyskał różową koszulkę a następnie umocnił się na prowadzeniu w Giro d’Italia. Wiele wskazuje na to, że jedzie po kolejne w karierze zwycięstwo w wielkim tourze. Pojawia się jednak pytanie, czy nie jedzie za szybko?

Drużyna Astany wydaje się rządzić i dzielić, kontrolując peleton, pewnie prowadząc w klasyfikacji zespołowej i mając na koncie dwa zwycięstwa etapowe, koszulkę najlepszego młodzieżowca i chwilowe liderowanie w wyścigu.

Mimo to, Contador, który w pierwszym tygodniu Giro zwichnął bark a w drugim pechowo stracił czas podczas kraksy kilka kilometrów przed metą jest poza zasięgiem kolarzy reklamujących kazachskie spółki skarbu państwa.

Szaleńcze tempo, jakie Astana nadaje od pierwszego dnia włoskiego touru na nic się nie zdało. Dzień radości w postaci przejęcia prowadzenia przez Fabio Aru odbił się przykrą czkawką. Contador znokautował i Aru i Mikela Landę podczas etapu jazdy indywidualnej na czas.

Z kolei na górskim odcinku prowadzącym do Madonna di Campiglio Astana, mimo dominującej, liczebnej przewagi, odizolowania Contadora od pomocników i naprzemiennych ataków obu swoich liderów nie była w stanie zgubić doświadczonego “Pistolero”.

Efektem tak prowadzonego wyścigu są jedynie bardzo duże różnice w klasyfikacji generalnej z plecami Contadora. Kolejni kolarze nie wytrzymują narzuconej intensywności. Polegli już Richie Porte (wycofał się), Rigoberto Uran (traci ponad 12 minut), Van den Broeck właściwie nie istnieje (11. miejsce i 10 minut straty), Hesjedal jedzie swój wyścig ukradkiem próbując wejść do top10.

Niespodzianką jest obecność w czołówce Andreja Amadora (póki co trzecie miejsce) czy Jurija Trofimowa (szóste miejsce). Realnie rzecz ujmując wyścig z zapowiadanego, fascynującego starcia gigantów stał się pokazem taktyki i mocy Contadora, bezsensownego spalania się Astany i walki kilku kolarzy drugiego szeregu o najlepszy wynik w osobistej karierze.

W tym kontekście interesująco przedstawiają się nie tylko suche dane, ale i wrażenia niektórych kolarzy. Czołówka niemal każdy ważniejszy podjazd pokonuje ze średnią, szacowaną mocą ponad 6W/kg. Na metę w Madonna di Campiglio grupa Contadora wspięła się o 2’26” wolniej niż stosujący EPO Marco Pantani w 1999r.

To obecny standard. Liderzy jeżdżą nieco wolniej niż najważniejsze postaci “ery epo”, i w zasadzie porównywalnie do najmocniejszych gwiazd “ery Armstronga”. Trzeba jednak pamiętać, że od pierwszego okresu minęło 20 a od drugiego 10 lat, zatem naturalny rozwój metod treningowych oraz postęp technologiczny dają rodzaj alibi współczesnym sportowcom.

Niepokojące są za to głosy, choćby Michaela Rogersa, który wspomina o najwyższych osiąganych wskazaniach od kiedy używa miernika mocy czy Przemysława Niemca, który wprost mówi, że nie nadąża za czołówką. Podobne przesłanki pojawiały się, gdy popularnym określeniem  był “wyścig dwóch prędkości”. Co więcej, o ile niedługo po wprowadzeniu systemu paszportów biologicznych kolarze ewidentnie cierpieli, teraz czołówka znów pędzi pod górę bez większego grymasu bólu na twarzy.

Poważne wątpliwości budzi również fakt, że spora grupa zawodników, którzy systematycznie przyjeżdżali w szpicy ważnych wyścigów nagle ustąpiła kolarzom, którzy wystrzelili z formą w ostatnich tygodniach bez większego powodu.

To nie są udokumentowane faktami argumenty ani dowód na kolejną falę zaawansowanego i bezkompromisowego dopingu w zawodowym peletonie. To raczej przesłanki, które powinny wzmóc czujność.

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Alberto Contador przed wyścigiem stawiany był jako najpoważniejszy kandydat do zwycięstwa. Jest doświadczony, tempo podjazdów nadawane przez Astanę nie jest dla niego niczym nowym. Również w porównaniu ze swoimi przeszłymi dokonaniami hiszpański kolarz nie zaskakuje. Co więcej, próby jego ataków są kasowane przez rywali a wyraźne prowadzenie zawdzięcza dobrej (choć nie rewelacyjnej) jeździe na czas i umiejętnemu korzystaniu z niemocy kolejnych konkurentów.

Tak czy inaczej, skoro wielkie toury miewały już różne przydomki. Był “Tour Dopingu”, “Hańby”, “Odnowy”, tegoroczny wyścig dookoła Włoch zasługuje na nazwanie go “Giro Ostrzeżenia”.

 

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments