Renesans polskiego kolarstwa trwa. Po rewelacyjnym sezonie zawodowców na szosie przyszła pora na kolejne sukcesy. Tym razem nie chodzi o wyniki, choć te mam nadzieję będą, a o pogranicze sportu i biznesu. Kross Racing Team ewoluuje w topowy zespół mtb na świecie a ekipa CCC Sprandi Polkowice zapracowała na zaproszenie do startu w Giro d’Italia

Znając przecieki i pogłoski o dzikiej karcie chciałem poczekać z komentarzem do popołudnia i oficjalnego potwierdzenia. Jeszcze rano wiadomością dnia była prezentacja składu teamu Krossa. O pozyskaniu Bartłomieja Wawaka zespół informował oficjalnie, transfer Włoszczowskiej był tajemnicą poliszynela. Czteroosobowy skład: Anna Szafraniec-Rutkiewicz, Kornel Osicki, Wawak i Włoszczowska to dream team na miarę naszych możliwości. Oznacza przede wszystkim ambicje marki, której przedstawiciele regularnie startując – i odnosząc sukcesy na arenie międzynarodowej – zdecydowanie zwiększy swoją rozpoznawalność na zagranicznych rynkach.

I'd like to introduce my new team for 2015-2016: KROSS Racing Team. Polish power! :)

A photo posted by Maja Wloszczowska (@majakrt) on

Kross dość szybko stał się marketingowym liderem w polskiej branży rowerowej. Za ciągle rozwijaną ofertą, która od chińsko-katalogowej przeistoczyła się w intrygująco-innowacyjną zawsze szły odpowiednie działania reklamowe. Drużyna kolarska towarzyszy marce niemal od początku jej przygody ze sprzętem wyższej jakości. W przypadku Krossa, jako jednego z nielicznych w kraju, zespół został na stałe włączony w komunikację marketingową. Wysokiej jakości wideo, zdjęcia, obecność zawodników w branżowych magazynach, otwarte podejście do tematu social mediów stawiają firmę z Przasnysza w ścisłej czołówce polskiej branży rowerowej. Budowa profesjonalnego teamu mtb, którego jednym z głównych celów nie będą już starty w lokalnych maratonach a w Pucharze Świata XCO pokazuje, że czasy amatorstwa na dobre się skończyły. To świetny pomysł, biorąc pod uwagę jak mało różnorodny jest sprzęt, na którym ścigają się zawodowcy. Dominuje zaledwie kilka marek, Kross będzie wśród nich nowością, zwłaszcza, że z takim składem można być spokojnym o wartościowe, zatem budzące zainteresowanie wyniki. Jedyne pytanie, jakie się w tym miejscu pojawia, to co jeszcze, poza wynikami sportowymi będzie miała do zaoferowania publice drużyna, ale znając dotychczasowe działania, o to się nie martwię. Najlepsi polscy kolarze na rowerach polskiej marki na najważniejszych zawodach na świecie to świetna wiadomość, o której jeszcze nie tak dawno mogliśmy pomarzyć.

Spełnieniem marzeń jest również dzika karta dla CCC Sprandi Polkowice. Choć – mniej więcej ta drużyna – dwanaście lat temu wzięła już udział właśnie w Giro d’Italia, wkrótce potem nastał poważny kryzys nie tylko zespołu, ale i całego polskiego kolarstwa. Wówczas start w wielkim Tourze był “kupiony” przez pozyskanie Pawła Tonkowa, byłego zwycięzcę wyścigu, który jednak nie sprawdził się w roli lidera a tę przejął Dariusz Baranowski. Tym razem “cycki” wyglądają na projekt, który jest systematycznie budowany a możliwość jazdy w peletonie Giro jest raczej konsekwencją licznych działań na przestrzeni ostatnich kilku sezonów. Mimo wszystko to pewne zaskoczenie. We Włoszech nie wystartuje np. Cofidis z Nacerem Bouhannim w składzie, Bora – Argon 18, Europcar, Colombia czy MTN – Qhubeka. To zespoły, w których znajdziemy gwiazdy lub mające dobrą historię startów w Italii. Z drugiej strony nasza ekipa systematycznie zdobywała zaproszenia na ważne imprezy.

 

Już ubiegłoroczny kalendarz był bardzo uczciwym harmonogramem dla drużyny prokontynentalnej. W tym roku poza Giro pojawi się w nim także Mediolan-Sanremo i Lombardia. W zrównoważony sposób wzmocniony został również skład. Nie wiem, czy pozyskanie eks-dopera, Stefana Schumachera było argumentem za zaproszeniem na Giro, za to Grega Bole i Sylwester Szmyd to pewnego rodzaju gwarancja jazdy na poważnie. Co więcej, Marek Rutkiewicz i Maciej Paterski to kolarze, którzy mogą pokazać się z dobrej strony na najwyższym poziomie kolarstwa, jakim jest wielki tour. Udowodnili to już wielokrotnie. Na koniec wreszcie, weteran Davide Rebellin, który w Giro debiutował… 21 lat temu, choć jest byłym dopingowiczem, od kiedy związał się z CCC, jest stałym bywalcem w ścisłej czołówce większości wyścigów, w których startuje.

Szansa, by w maju więcej niż trzech Polaków reprezentowało barwy polkowickiej ekipy na włoskich szosach jest niewielka, ale tak czy inaczej jest to kolejny sukces nie tylko naszego sportu, ale i biznesu. Okazało się, że stać nas (nas, w sensie, nieco patetycznie, “naród”) na zbudowanie stabilnej, profesjonalnej drużyny sportowej, która staje się równa ekipom zachodnim. To kolejny wyraz pewnej normalności, której coraz bardziej doświadczamy. O ile start w Giro 2003 był pewną fanaberią, start w Giro 2015 wydaje się być naturalnym wyrazem wielu tendencji, w tym, często wyśmiewanego, “skoku cywilizacyjnego”, jaki dokonał się w ostatnich latach.

Tak samo patrzę na wzmocnioną drużynę Krossa, która, z zachowaniem skali kolarstwa górskiego, ma podobne aspiracje co CCC Sprandi Polkowice. Co więcej, mam nadzieję, że międzynarodowe plany najsilniejszych zespołów wpłyną tym razem na rozwój sceny lokalnej. To oczywiście wymaga czasu, ale zaabsorbownie najlepszych, polskich kolarzy za granicą zostawia przestrzeń na zaprezentowanie swoich umiejętności “zaplecza” na krajowym podwórku. Ten fakt, w połączeniu z okazjonalnymi konfrontacjami z eksportową elitą, powinien sprzyjać dalszemu podnoszeniu poziomu. Przynajmniej w teorii. Czy tak będzie i co przyniosą zmiany, dowiemy się najwcześniej za rok. Dziś wypada cieszyć się z aspiracji, jakie deklarują nie tylko nasi sportowcy, ale i ich sponsorzy.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments