fbpx

Rok po odśnieżaniu

Znów jest mróz, znów jest śnieg. Zawodowcy znów ścigają się w ciepłych krajach. Minął rok od restartu bloga i teraz muszę zmierzyć się z cyklicznością wydarzeń. Bo choć każdy wyścig jest inny, pewne schematy pozostają.

To zawsze było zmorą, gdy pracowałem i współpracowałem z mediami rowerowymi. Sztampa. Kalendarz wyścigów określa tematykę wpisów. Pory roku nadają rytm artykułów o sprzęcie. Jak jest zima, to jest zimno, więc piszemy o ochraniaczach na buty. Gdy przychodzą wakacje, to o camelbackach. Co tydzień przełaje, potem Puchar Świata MTB i klasyki. Patronaty nad lokalnymi imprezami? Proszę bardzo: zapowiedź, zdjęcie, relacja. Tour de France? Lecimy. Zapowiedźzdjęcierelacja, zapowiedźzdjęcierel?

Co więcej, można na tym bazować w nieskończoność. Co roku producenci oferują nowe modele, które chcą zaprezentować publiczności. W każdym, kolejnym sezonie nowe gwiazdy aspirują do miejsc na podium najważniejszych wyników. Wreszcie rosnąca popularność kolarstwa sprawia, że co 12 miesięcy dochodzi grupa począkujących fanów, których można wprowadzić w zawiły acz piękny świat rowerowania. I wiecie co, to nawet nie jest takie złe. Jeśli lubisz kolarstwo, to możesz dostarczać taką treść bez uszczerbku na zdrowiu i honorze.

Wybrałem jednak inaczej. Nie relacjonuję a komentuję. Nie testuję a co najwyżej dzielę się opinią. Wygląda na to, że przypadło Wam to do gustu, bo jest Was tu coraz więcej, co bardzo mnie cieszy. Nie jestem też sam, bo w minionym roku zanotowałem wysyp blogów rowerowych i rozwój tych, które wcześniej działały bardziej dyskretnie, prywatnie i kameralnie. Rowerowanie i kolarstwo przestają być tylko pretekstem do promocji firm z branży, stają się otwarcie stylem życia i elementem wyrażania indywidualności.

Tu jednak pojawia się pułapka. Media internetowe w wielu przypadkach wciąż przegrywają z tradycyjnymi na kilku płaszczyznach. Są zbyt biedne, by oferować dopracowaną treść autorską. Oczywiście są wyjątki, ale one potwierdzają regułę. Dobry reportaż, dziennikarstwo śledcze a nawet profesjonalny wywiad wymagają środków, które niekoniecznie się zwrócą. ?Jakościowy content? klika się gorzej niż przysłowiowe [MAJTKI DODY SZOK I NIEDOWIERZANIE], za to jego produkcja jest kilkukrotnie droższa niż prostych treści rozrywkowych czy bezrefleksyjne przeklejenie informacji prasowych.

Idąc tym tropem, praca blogera ma same zalety. Jest tania, bo ogranicza się do jego opinii i wiedzy. Niepotrzebny jest research, wyjazdy i sprzęt. Niepotrzebne jest też zabieganie o względy reklamodawcy czy czytelnika, skoro pisze się szczerze od serca. Z drugiej strony to wciąż tylko opinia a chcąc dostarczać możliwie najlepszą treść, trzeba zacząć wychodzić poza swoje głębokie przekonanie.

Zeszłoroczne odśnieżanie bloga, choć całkiem spontaniczne, miało nieprzypadkową datę. W końcu domenę miałem od trzech lat i czasem coś sobie w niej pisałem. Własne urodziny to dobry czas na zmiany i choć pomysł na restart pojawił się jako autoprezent, okazało się, że pociągnąłem go przez cały rok, niemal bez przerw. Aż sam siebie zadziwiłem. Nadal robię to bez napinki, bo cieszy mnie praca nad słowami a fakt, że interesuję się kolarstwem jest niezaprzeczalny. Mimo wszystko pojawiają się koncepcje, by robić to lepiej i dostarczać treść ciekawszą, bardziej intrygującą i lepiej opakowaną. Oby mi starczyło czasu i środków, bo przecież nie chcielibyście, żebym popadł w sztampę, czyż nie? Zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale mam nadzieję, że za rok znowu się tu spotkamy a w międzyczasie przeczytacie sporo ciekawych słów.


Opublikowano

w

przez

Tagi: