Od wygranej Przemysława Niemca na Lagos da Covadonga po tęczową koszulkę Michała Kwiatkowskiego w Ponferradzie. Wrzesień był zdecydowanie polskim miesiącem w zawodowym kolarstwie.

Trzeba zacząć od Vuelty. Pod wieloma względami trzeci wielki tour sezonu był wyjątkowy. Po pierwsze, obsada była wyjątkowa. Chris Froome, Alberto Contador, Nairo Quintana, “Purito” Rodriguez, Alejandro Valverde i Fabio Aru to tylko krótka lista najważniejszych postaci. Dołączając do tego trasę pełną górskich trudności można było spodziewać się wielu niespodzianek. Początkowo wszystko działo się zgodnie z przewidywaniami. Na stromych “ściankach” w pierwszej części wyścigu dobrze spisywał się Rodriguez, jednak prowadzenie w wyścigu objął, uchodzący za genialnego “górala” Quintana. Froome i Contador szukali wyścigowego rytmu – ich sezon został przecież przerwany w nagły sposób upadkami na trasie Tour de France.

Kolarstwo lubi jednak dramaty. Podczas jazdy na czas, której trasa zawierała w sobie wymagające uwagi zjazdy, Quintana popełnił błąd, uderzył w barierkę i w ten sposób wyeliminował się z wyścigu. Niemal równocześnie, do formy zaczęli dochodzić Contador i Froome i to oni przejęli inicjatywę w drugiej części rywalizacji. Podrygi błyskotliwego, choć nierównego Fabio Aru nie przeszkodziły im sprowadzenia Vuelty do klasycznego pojedynku dwóch wielkich osobowości. Choć Froome i ekipa Sky robili to, co potrafią najlepiej: nadawali tempo, kontrolowali tempo i wreszcie atakowali, Contador był w stanie to wszystko wytrzymać i “poprawiać” Brytyjczykowi w końcówkach najcięższych etapów. W ten sposób Hiszpan po raz trzeci wygrał swój narodowy wyścig, co biorąc pod uwagę ostatnie kilkanaście miesięcy, nienajlepszych w jego wykonaniu, zakończone złamaną nogą na trasie Wielkiej Pętli jest osiągnięciem wyjątkowym.

Vuelta a Espana 2014 była szczególna z jeszcze jednego powodu. Czołówka klasyfikacji generalnej sięgnęła ekstremalnie wysokiego poziomu sportowego. Obecnie najlepsi górale generują na podjazdach moc zbliżoną do tej, jaką prezentowali kolarze przed wprowadzeniem paszportów biologicznych. Trudno sobie wyobrazić, kto i co może zrobić, by w przyszłym sezonie być jeszcze szybszym.

Hiszpański tour miał poza tym jeszcze jeden, bardzo miły dla nas akcent. Przemysław Niemiec, wygrał królewski etap z metą na “kultowym” podjeździe prowadzącym do Lagos da Covadonga. Polak spędził cały dzień w ucieczce a w końcówce obronił się przed kontratakującym z grupy liderów Alberto Contadorem. W ten sposób zapisał się jako w kronikach jako pierwszy kolarz z naszego kraju, który wygrał etap Vuelty i to od razu w tak wyjątkowym miejscu.

Równolegle z Vueltą, inny polski bohater, Michał Kwiatkowski budował formę na mistrzostwa świata. Na trasie Tour of Britain działo się wiele. Małe, sześcioosobowe składy drużyn i brak radia sprawiły, że kontrolowanie sytuacji było bardzo trudne. Nie pomogło mu więc wygranie etapu, dobra postawa na pagórkach i świetna jazda na czas (przegrał tylko z Sir Bradleyem Wigginsem). Jedna z ucieczek zdobyła na tyle dużą przewagę, że Dylan van Baarle zdołał wygrać wyścig mimo determinacji “Kwiato” i jego kolegów z drużyny

Z kontrolą peletonu nie mieli za to problemu kolarze Orica-Greenedge podczas dwóch worldtourowych klasyków w Quebeku. Oba miały niemal ten sam przebieg. Rewelacyjnie rozprowadzony Simon Gerrans wygrywał z grupy mocnych specjalistów wyścigów klasycznych. Ta dominacja sprawiła, że Australijczyk był typowany jako jeden z głównych pretendentów do wygrania mistrzostw świata.

Zanim jednak szosowcy walczyli o swoje tęczowe koszulki, na początku miesiąca pięć minut uwagi mieli kolarze górscy. Wyjątkowego wyczynu dokonał Julien Absalon, który niespełna trzy miesiące od operacji poważnie kontuzjowanego kolana zdołał wygrać piąty w karierze tytuł. Wyjątkowo wymagająca i techniczna trasa zawodów w Norwegii sprzyjała zastosowaniu rowerów w pełni amortyzowanych. Jeżdżący cały sezon na hardtailu Francuz tym razem sięgnął właśnie po “fulla” co z pewnością pomogło mu w uzyskaniu przewagi nad rywalami, nad którymi do tej pory górował wyłącznie fizycznie. Po amortyzowany sprzęt sięgnęła również Catherine Pendrel. Kanadyjka dość pewnie pojechała po mistrzostwo. Maja Włoszczowska jadąca na „sztywniaku” zużywała sporo energii na nadrabianie różnic ze zjazdów a w końcu złapała gumę.

Z dala od szosy miało miejsce jeszcze jedno, doniosłe wydarzenie. Korzystając z nowych przepisów dopuszczających bardziej aerodynamiczne rowery, kolarski emeryt, Jens Voigt rozpoczął nową erę w historii rekordu godzinnego. Jego rezultat: 51,115 km wytrzymał tylko kilka tygodni, ale i tak popularny Niemiec, na koniec swojej przygody z wyczynowym sportem znalazł sposób, by jeszcze raz pobudzić emocje kibiców.

Nie może się to równać z tym, co spowodował u polskich fanów Michał Kwiatkowski. Owszem, obserwując jego dyspozycję w ostatnich tygodniach przed mistrzostwami świata można było spodziewać się, że będzie w dobrej formie. Owszem, wiedząc, jak dobrze spisywał się w ardeńskich klasykach tej wiosny, można było wnioskować, że na górzystej trasie w hiszpańskiej Ponferradzie poradzi sobie co najmniej dobrze. Nikt jednak nie spodziewał się, że polska drużyna weźmie na swoje barki odpowiedzialność za przebieg wyścigu. “Biało-czerwoni” nadawali tempo, kasowali ucieczki a w końcówce wyprowadzili “Kwiato” na pierwszą pozycję przystępując do przedostatniego zjazdu na finałowej rundzie. Tam polski kolarz zdobył kilkanaście metrów przewagi nad wyselekcjonowaną grupą faworytów, przeskoczył do ucieczki, “poprawił” przed szczytem ostatniej górki i pomknął samotnie do mety. Gerrans, Gilber, Van Avermaet i Valverde musieli zadowolić się walką o drugie miejsce. Michał Kwiatkowski został mistrzem świata w wielkim stylu i przez kolejne 12 miesięcy będzie dumnie jeździł w tęczowej koszulce.

Bohaterami mistrzostw w Ponferradzie zostali też z pewnością Bradley Wiggins i Pauline Ferrand-Prevot. “Wiggo” do swojej bogatej kolekcji medali i zwycięstw dołożył w końcu tęczową koszulkę w jeździe indywidualnej na czas. Z kolei Prevot pokazała, że jest obecnie najbardziej wszechstronną kolarką na świecie. Nie tylko wygrała dwie eliminacje pucharu świata mtb, to jeszcze zdobyła mistrzostwo świata na szosie ze startu wspólnego!

Wygrana Michała Kwiatkowskiego była zdecydowanie kolarskim wydarzeniem numer jeden w naszych mediach w mijającym roku. Nie wiem jednak, czy etapowe wygrane Rafała Majki podczas Tour de France i jego zwycięstwo w Tour de Pologne nie ustępują innemu, mniej znaczącemu, ale bardzo głośnemu wydarzeniu. Mało znana, kolumbijska ekipa kobieca stała się sławna za sprawą swoich nietypowych strojów, o których wspomniał chyba każdy portal a nawet dziennik telewizyjny.

Wideo okładkowe przedstawia najważniejsze wydarzenia wyścigu elity mężczyzn podczas mistrzostw świata w Ponferradzie

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments