fbpx

Ile przejedzie Brändle?

Dziś wieczorem w szwajcarskim Aigle Matthias Brändle spróbuje pobić rekord świata w jeździe godzinnej. Tak samo jak w przypadku Jensa Voigta, wiele wskazuje na to, że pretendentowi się to uda.

Kim jest Matthias Brändle? To młody, austriacki kolarz, reprezentujący barwy szwajcarskiej grupy IAM Cycling. Możecie go kojarzyć np. z zakończonych sukcesem dwóch ucieczek podczas tegorocznego Tour od Britain. To dobry czasowiec, dwukrotny mistrz swojego kraju w tej specjalności i, mimo zaledwie 25 lat, uznany pomocnik. Niektórzy sugerują, że może być kolarzem, który w peletonie zastąpi Jensa Voigta, przynajmniej, jeśli chodzi o styl jazdy.

Rekord godzinny po zmianie przepisów dopuszczających użycie rowerów zbliżonych do sprzętu przeznaczonego do jazdy na czas w miejsce retro maszyn technologicznie tkwiących w latach siedemdziesiątych, przeżywa swoisty renesans. Konkurencja, która przez dekadę leżała zakurzona na półce, nagle wróciła do łask. Nic w tym dziwnego, abstrahując od dużych możliwości, jakie daje współczesny sprzęt, niebagatelne znaczenie ma również fakt, że kolarze mogą podchodzić do próby bardziej „z marszu”. Rower, na którym swój rekord bił Voigt (Trek), jak i ten, na którym pojedzie dziś Brändle (Scott) oparte są o standardowe ramy do jazdy na czas, z niewielkimi tylko modyfikacjami. To oznacza, że kolarze przyzwyczajeni są do pozycji, w jakiej chcąc pobić rekord, muszą pedałować przez godzinę.

W ciągu sześćdziesięciu minut Voigt przejechał 51,115km. To znakomity wynik, ale pamiętajmy, że niemiecki zawodnik był już de facto na emeryturze. Choć jego sportowe CV jest o wiele bogatsze niż dotychczasowe dokonania Brändle’a, prawdopodobnie Austriak pobije dziś rekord. Podobnie jak Voigt, do próby przygotowywał się tylko kilka tygodni, ale z samą ideą nosił się dość długo. Co ważne, menadżerem dzisiejszego śmiałka jest nie kto inny jak Tony Rominger, który w połowie lat dziewięćdziesiątych ścigał się o rekord z Miguelem Indurainem i Chrisem Boardmanem. W 1994r uzyskał wynik 53,832km.

Brändle celuje raczej w rezultat ok 52km, ale kto wie, ile rzeczywiście przejedzie. O ile rekord Voigta miał raczej charakter anegdotyczny i otworzył na nowo rywalizację w godzinnej konkurencji, o tyle dziś może paść wynik, z którym zmierzyć będą się musieli kolejni śmiałkowie i być może kilku z nich już się to nie uda. Największe gwiazdy, niczym w konkursie skoku o tyczce, póki co czekają aż poprzeczka powędruje wyżej. Tony Martin, Bradley Wiggins i Fabian Cancellara chcąc być przygotowani w 100%, wliczając w to przewagę taktyczną nad rywalami. Ich próby będą oparte o filozofię „marginal gains”, gdzie każdy szczegół będzie dopracowany z największą uwagą. Tymczasem Brändle, trochę jak Voigt bazuje na własnych możliwościach, entuzjazmie i fakcie, że stosunkowo łatwo można się zapisać na kartach kronik ze sportowymi osiągnięciami.

Austriak jest wysoki i ma dość masywną budowę. Ze swoimi 189cm i niemal 75kg będzie musiał zmagać się z siłą odśrodkową na 50m krótszym torze w Aigle. Miejsce próby bicia rekordu wybrał po kilku testach (sprawdzał również tor w Grenchen, gdzie swój wynik uzyskał Voigt), ale ostatecznie wybrał siedzibę UCI. Obiekt jest nowoczesny i uznawany za szybki, jednak eksperci wskazują, że mniejszy owal stanowi pewne utrudnienie. Dodatkowo położony jest stosunkowo nisko (nieco ponad 400m n.p,m.). Wiele wskazuje na to, że kolejne rekordy będą bite np. w Kolumbii na wysokości ok 1000m n.p.m.

Zmagania Matthiasa Brändle będzie można oglądać na żywo na youtubowym kanale UCI. Za darmo :)

PS W tym miejscu warto przypomnieć, że nieco ponad tydzień po Brändle’u z godzinną próbą zmierzy się w Pruszkowie Andrzej Bartkiewicz. Celem będzie pobicie liczącego ponad trzydzieści lat rekordu Polski, który wynosi nieco ponad 42km. Szczegóły tego wydarzenia znajdziecie np. w  „evencie” na facebooku. Jeśli mieszkasz gdzieś w okolicy i nie masz planów na przyszłą sobotę, wybierz się na pruszkowski tor by wesprzeć ten projekt!


Opublikowano

w

przez