Szosowe mistrzostwa świata rozpoczęte, pierwsze medale Na dzień dobry lekka niespodzianka, spory dramat i dobra postawa Polaków. Ich rezultaty nie przyćmią mistrzostwa siatkarzy, ale coś dobrego się dzieje.

Złoto BMC, dramat Rabo-Liv

Wygląda na to, że Peter Velits jest jednym z najlepszych specjalistów jazdy drużynowej we współczesnym zawodowym peletonie. Dwukrotnie był członkiem zwycięskiej drużyny Omega Pharma Quick Step a gdy w tym roku zmienił barwy i podpisał kontrakt z BMC, również z nimi wywalczył mistrzowski tytuł. Omega bez słowackiego konia pociągowego zdołała dojechać na trzecim miejscu. Z kolei drużyna BMC była w stanie wypracować pół minuty przewagi mimo braku w składzie teoretycznie niezbędnego ogniwa, czyli przechodzącego rehabilitację po złamaniu nogi, znakomitego czasowca, Taylora Phinneya. Po raz kolejny smakiem musieli się obejść kolarze Orica Greenedge. Zdobyli trzeci medal w ciągu trzech lat, drugi srebrny, ale znów nie byli w stanie zwyciężyć. Pewnym pocieszeniem dla (głównie) Australijczyków musi być fakt, że w ostatnich sezonach znakomicie spisują się w próbach drużynowych podczas wielkich tourów. W 2013 roku byli najszybsi na trasie Tour de France, w tym dołożyli wygraną w Giro d’Italia.

Kolejnym multimedalistą jest Michał Kwiatkowski. Polski kolarz rok temu triumfował z kolegami z zespołu, tym razem zdobył brąz, ale jak sam wspomniał w wypowiedzi po wyścigu, jest zadowolony ze swojej jazdy. To ważne, bo przed nim kluczowy start indywidualny w najbliższą niedzielę. Będąc przy Polakach, trzeba pochwalić kolarzy CCC Polsat Polkowice. W pomarańczowych strojach trasę drużynówki w Ponferradzie przejechało czterech “naszych” (Rutkiewicz, Taciak, Marycz, Kiendyś), zajmując 18. miejsce na 29. zespołów, ale przed worldtourowymi Ag2r, Europcarem i Lotto-Belisol. W gronie zespołów Pro Continental “Cycki” zostali pokonani tylko przez RusVelo i Topsport Vlaanderen. Z kolei drużyna BDC-Marcpol jechała po zbliżony rezultat, niestety w końcówce, doganiając na zjeździe słabszy zespół kolarze Dariusza Banaszka upadli i stracili sporo czasu.
Maciej Bodnar napędzający team Cannondale zdołał z kolegami wykręcić dziewiąty czas, natomiast Karol Domagalski z ekipą Caja Rural był dwudziesty trzeci.

Dramatyczny przebieg miała drużynówka kobiet. O ile wygrana Specialized Lulumelon nie była niespodzianką, o tyle kraksa Rabo Liv już tak. Holenderski zespół popełnił błąd w końcówce trasy, przy dużej prędkości rozbijając się o barierki. Jedna z czołowych postaci w kobiecym peletonie, Anna Van Der Breggen ma złamaną kość biodrową. Upadku uniknęła największa gwiazda, Marianne Vos, ale tylko z tego powodu, że… wcześniej odpadła od swoich koleżanek. Trudno powiedzieć, co to oznacza w kontekście wyścigu ze startu wspólnego, tak czy inaczej, jest to spora niespodzianka!
Piątą lokatę z drużyną Boels Dolmans wywalczyła Katarzyna Pawłowska, Eugenia Bujak z koleżanka z zespołu BTC Lubljana zajęła 12 miejsce. Startowało 16 drużyn.,

Ściganie u Mai

Zacni goście przyjechali do Jeleniej Góry by po raz kolejny sprawdzić, co przygotowała dla nich Maja Włoszczowska. Nasza mistrzyni postanowiła być bardzo gościnna, i złapała gumę, co wykluczyło ją z walki o wygraną, za to kolejny dobry wyścig zaliczyła w tym sezonie Anna Szafraniec, zajmując trzecie miejsce. Zwyciężyła jedna z największych gwiazd kobiecego mtb, Jolanda Neff, triumfatora pucharu świata i mistrzyni świata U-23. Wśród mężczyzn również najszybsi byli sportowcy na rowerach Gianta. Emil Lindgren przyjechał na metę przed Michaelem Van Der Heijdenem. Marek Konwa, najlepszy z Polaków był ósmy. Dzień przed niedzielnym XCO rozegrano zawody na krótkim dystansie, czyli XCC. To alternatywa dla XCE, na trasie jest więcej kolarzy na raz a rywalizacja trwa około 30 minut. Najszybsi byli Lindgren i Włoszczowska. Impreza w Jeleniej Górze po raz kolejny zebrała komplementy za wymagającą i widowiskową trasę. O czołowe lokaty walczyły gwiazdy światowego formatu: poza wymienionymi nazwiskami pokazali się też m.in. Fabian Giger czy Eva Lechner. W elicie mężczyzn wystartowali wszyscy medaliści mistrzostw Polski: Konwa, Wawak i Kawalec. We wszystkich kategoriach wystartowało jednak tylko 70 osób, szczególnie nieliczna była obsada kategorii juniorskich i młodzieżowych. Krótką relację znajdziecie w magazynie Bike oraz w Magazynie Rowerowym. Ponieważ mnie tam nie było, więc trudno mi napisać komentarz. Wszystko jednak wskazuje, że mamy profesjonalny wyścig, dla profesjonalistów. Wygląda na to, że zwyczajnie się od tego odzwyczailiśmy i stąd nikła frekwencja i zainteresowanie.

Z ostatniej chwili

Dziewiąte miejsce w jeździe indywidualnej na czas juniorek zajęła na mistrzostwach świata w Ponferradzie Daria Pikulik. Druga z naszych reprezentantek, Natalia Radziecka była osiemnasta. Wygrała Australijka, Macey Stewart. Nie, żebym interesował się juniorskim kolarstwem kobiecym, ale po pierwsze to walka o tęczową koszulkę a po drugie to jedna z nielicznych okazji, by zobaczyć, czy spora grupa naszych zawodniczek elity, które w tym roku świetnie radzą sobie w wysoko notowanych wyścigach ma jakieś zaplecze. No więc tak, ma, więc jest szansa na zachowanie ciągłości i kontynuowanie dobrej passy. Po południu o medale będą walczyć orlicy, Polskę reprezentował będzie Przemysław Kasperkiewicz.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments