fbpx

Piękno dramatu

Wyścig skazywany na zapomnienie ze względu na wyeliminowanie (się) kilku faworytów może być jednym z piękniejszych. Historia lubi dramaty, lubi też zdarzenia wyjątkowe. Kibice często wspierają herosów borykających się z problemami, darzą też sympatią outsiderów, próbujących sięgnąć po sukces mimo przeciwnościom losu.

Vincenzo Nibali jest w trudnej sytuacji. Musi udowodnić, że mimo odpadnięcia Froome?a i Contadora jest godny dowiezienia żółtej koszulki do Paryża. Pierwszy krok ku temu już zrobił. Zaatakował na La Planche Des Belle Filles pokazując, że jest najmocniejszym kolarzem wyścigu. Nie zdziwię się jednak, gdy podobną akcję przeprowadzi jeszcze raz lub dwa: w Alpach i w Pirenejach. Równocześnie musi uważnie wykorzystywać energię oraz? dbać o relacje w peletonie. Nawet dominując fizycznie i taktycznie, nie powinien pożerać rywali. Oddane wprost lub nie zwycięstwo etapowe któremuś z rywali, pomocnikowi czy ucieczce z pewnością przysporzy mu dodatkowej sympatii.
Tak czy inaczej, huśtawka nastrojów towarzyszy nam od początku tegorocznego Touru. Wyścig jest emocjonujący, na zmianę oferując chwile doniosłe, piękne i straszne. Czy odpowiada za to kierownictwo wyścigu, które poprowadziło wyjątkowo ekscytującą trasę, czy może zawodnicy, którzy stanęli na wysokości zadania i od początku jadą va banque? Ileż to już było tourów, gdzie z wielkich planów pozostawały tylko zapowiedzi, kibice obchodzili się smakiem a komentatorzy przeszacowywali ocenę faktów, by tylko mieć o czym opowiedzieć. Tymczasem łamią się kości, leje się krew, bohaterami zostają nie tylko poszkodowani i najmocniejsi, ale też dzielni i waleczni. Froome i Contador oddali swoje szanse niczym Oca?a w 1971r. Nibali pewnie po nią sięga. Talansky odpada podobnie jak inni wielcy zwycięzcy Criterium du Dauphine, choćby Hamilton i Mayo. Tony Martin pisze swoją własną historię, pięknie uciekając i pracując niczym lokomotywa, nawiązując to najlepszych tradycji Jensa Voigta. Z kolei jego imiennik, Gallopin nie tylko zdobył koszulkę lidera, by zapłacić za wcześniejszą ucieczkę kryzysem i spadkiem w klasyfikacji, ale też, gdy znów zebrał siły, ograł wyżej notowanych rywali i zwyciężył cztery dni później. Natomiast Peter Sagan, choć cały czas jedzie w zielonej koszulce i wyraźnie prowadzi w klasyfikacji punktowej, nie może doczekać się etapowego triumfu. Paradoksalnie to może być znakomita lekcja pokory i cierpliwości dla młodego Słowaka. Zmaganie z własną niemocą oraz silniejszymi i sprytniejszymi rywalami przyniesie mu większe wsparcie fanów niż seryjne zwycięstwa. Heroizm Talanskiego oraz Machado, poobijanych, osamotnionych, dojeżdżających do mety na granicy limitu czasu to kolejny element układanki. Purito Rodriguez, który połamał się na Giro, Tourowi będzie dodawał piękna śmiałymi ucieczkami w poszukiwaniu punktów w walce o koszulkę w grochy. Pierre Rolland zapewne spróbuje ugrać dla siebie jakiś etap. W tym wszystkim są jeszcze "nasi": Kwiatkowski, który podobnie jak Sagan póki co obchodzi się smakiem na metach kolejnych odcinków. Bartosz Huzarski, któremu uciekł czerwony numerek najwaleczniejszego, ale mam nadzieję, że jeszcze spróbuje. Rafał Majka, pokazujący oznaki zwyżkującej formy i czekający na góry, skoro może jechać bez zobowiązań wobec Contadora oraz Michał Gołaś i Maciej Bodnar wykonujący pracę dla swoich liderów. Obecność Polaków, nawet, jeśli ich akcje nie kończą się powodzeniem dodaje Tourowi z naszej perspektywy dodatkowego smaku. Póki co Wielka Pętla jest piękna i emocjonująca a narracja opowieści prowadzona na najwyższym poziomie. Zawodnicy znakomicie wywiązują się z roli gladiatorów. Walczą, wygrywają lub schodzą ze sceny pokonani, ale wszystko w świetnym stylu. Zdjęcie okładkowe, burza, Carl Milner, flickr, CC BY 2.0


Opublikowano

w

,

przez